Anna Smolak rozmawia z Emmą Nilsson

W listopadzie 2025 roku Szkoła Architektury w Bergen (Bergen Arkitekthøgskole, BAS) zapoczątkowała program BAS Going Public! – cykl dyskusji, warsztatów i performansów, który wprowadził jej metodologię nauczania do przestrzeni debaty publicznej. Program towarzyszył zakończeniu ubiegłorocznej odsłony Bergen Assembly – organizowanej cyklicznie eksperymentalnej platformy interdyscyplinarnej. Ostatnia edycja, współmoderowana przez BAS oraz Adanię Shibli i Raviego Agarwala pod hasłem „across, with and nearby” (w poprzek, razem, w pobliżu), była poświęcona formom uczenia się zrodzonym z doświadczania sąsiedztwa.

BAS zajmuje szczególną pozycję wśród uczelni architektonicznych. Opiera się na teorii Formy Otwartej Oskara i Zofii Hansenów, podkreśla rolę procesu, eksperymentowania i kontekstu lokalnego w praktyce twórczej. W tej rozmowie przyglądamy się pedagogice od strony praktyki nauczania i uczenia się – jako przestrzeni sprawczości, współdziałania i kolektywnej wyobraźni.

Bergen Arkitekthogskole – widok z perspektywy wód przybrzeżnych
Fot. dzięki uprzejmości BAS

Anna Smolak: Chciałabym, aby przez rozmowę prowadziły nas dzieła sztuki, fragmenty tekstów oraz sytuacje, których doświadczyłam w BAS podczas finałowych dni Bergen Assembly.

W jednym ze szkolnych korytarzy napis zamontowany na mobilnej konstrukcji głosi: „Uważamy, że ogromnym zagrożeniem dla przyszłości naszego świata jest paraliż. […] Wierzymy, że zmienianie świata to praca polegająca się na codziennych nawykach i wyborach”. Te zdania, zainspirowane twórczością Ivana Illicha, zagorzałego krytyka zinstytucjonalizowanej edukacji, odczytuję niemal jak przypis do waszego programu. W jaki sposób codzienna praktyka nauczania architektury w BAS odzwierciedla tę ideę, a może też jej polityczne aspiracje?

SONY DSC

Emma Nilsson: Spośród innych uczelni wyróżnia nas zbiór wartości łączących naszą społeczność akademicką, a także unikalne podejście do architektury, miejsca i krajobrazu. Stosujemy je zarówno do regionu – zachodniego wybrzeża Norwegii – jak i rozmaitych form wiedzy, które wnoszą do instytucji nasi współpracownicy. Nasze podejście wykracza poza sumę przedmiotów w programie i może jest istotniejsze niż edukacja architektoniczna.

Tę ideę – albo politykę – wspólnotowości niełatwo jednak praktykować. Wymaga ona dużego zaangażowania od ludzi wewnątrz instytucji. W naszych murach spotykają się studenci z różnym bagażem doświadczeń i na różnych etapach edukacji; również nauczyciele tworzą heterogeniczną zbiorowość – część wywodzi się z architektury, część ze sztuki, a wszyscy są aktywni zawodowo w swojej dziedzinie, poza pracą w BAS. Oprócz kadry dydaktycznej pracują u nas administratorzy, opiekunowie, bibliotekarze, sprzątacze. Każda z tych osób jest ważną częścią życia akademickiego, choć często nie dostrzega się ich obecności w przestrzeniach nauczania. Te elementy składają się na instytucję, a naszą pracą kultuwujemy ją na co dzień: jedni poprzez praktykę wytwarzania, inni poprzez odpłatne wywiązywanie się z konkretnych obowiązków.

Studentów zapraszamy do współtworzenia szkoły od momentu przekroczenia jej progu. Mają swoich reprezentantów we wszystkich komitetach i radach, biorą udział w podejmowaniu ważnych decyzji. Nie korzystają z gotowych rozwiązań. Sami organizują swoje pracownie i w porozumieniu z nauczycielami negocjują, jak będą używane. Szkoła ma powtarzalny rytm – zestaw codziennych mikrotaktyk testowanych w przestrzeni.

Sposób, w jaki instytucja realizuje się w procesie nauczania, także jest po części definiowany oddolnie. Na przykład studenci pierwszego roku spędzają miesiąc na wyspie. Kształtują się wówczas procesy indywidualne i wspólnotowe. Uczestnicy samodzielnie aranżują sytuację na miejscu: decydują, gdzie będą mieszkać, pracować, jeść i spać. Na specyfikę grupy składają się różnorodne doświadczenia i umiejętności każdego z nich. Spodziewamy się, że będą uczyli się od siebie nawzajem, a jednocześnie korzystali z ugruntowanych zasobów wiedzy. Z punktu widzenia praktyki nauczania obdarzamy studentów dużym zaufaniem.

Warsztaty studenckie
Fot. dzięki uprzejmości BAS

Od razu na początku nauki studenci się dowiadują, że linia, którą rysują na papierze, ma konsekwencje – zarówno w akcie budowania, jak i zamieszkania. Na drugim roku wprowadzamy przedmiot o nazwie Climatic Chamber (Komora klimatyczna). Przez ostatnią dekadę ewoluował w formułę projektowo-budowniczą, studenci uczą się współpracy z prawdziwymi klientami – z miastem lub instytucjami publicznymi (nigdy z podmiotami komercyjnymi) – przy realizacjach, które przetrwają wiele lat.

W ramach przedmiotu Client Course (Praca z klientem) szukają potencjalnych instytucji partnerskich, uczą się działać w zgodzie z własnym interesem oraz badają, gdzie w tych procesach umiejscawia się architektura. Jedna z grup pracowała nad projektem mieszkań dla osób uzależnionych, koordynowanym przez organizację oddolną. Działa ona jak ostatnia deska ratunku – pomaga osobom, które naprawdę nie mają dokąd pójść. Kryteria wstępu są tam bardzo elastyczne: większość schronisk przyjmuje tylko ludzi trzeźwych, a w tym ośrodku nie ma takiego wymogu. Ta inicjatywa dołączyła później do klientów przedmiotu Climatic Chamber. Studenci samodzielnie negocjowali warunki i aplikowali o dofinansowanie. Teraz są na ostatnim roku, ale wciąż angażują się w projekt, po nich przejmą go kolejne roczniki. W ten sposób współpraca przeradza się w trwały proces.

W istocie stwarzamy w ramach kursów przestrzeń sprawczości, tak, by studenci mogli kształtować własne relacje i sposoby uczestnictwa w programie oraz budować formy współpracy wykraczające poza ramy uczelni nawet po ukończeniu studiów. To właśnie w tych codziennych mikrosytuacjach ujawnia się nasze zaangażowanie polityczne.

Zajęcia studentów pierwszego roku BAS w gminie Solund
Fot. dzięki uprzejmości BAS

AS: Na antresoli instalacja wideo Kokiego Tanaki eksploruje proces tworzenia jako wysiłek kolektywny: pięciu garncarzy tworzy jedną ceramikę, pięciu pianistów gra na jednym pianinie, jedną fryzurę robi dziewięciu fryzjerów. Praca ta skłoniła mnie do namysłu nad strukturą Bergen Assembly oraz potencjalną asymetrią wynikającą z równoległego zaangażowania waszej instytucji i osób indywidualnych w programowanie wydarzenia. Jak BAS – zarówno zespół, jak i instytucja – poruszał się w tych procesach na poziomie koncepcyjnym i organizacyjnym?

EN: Największym wyzwaniem, ale też szansą, była współpraca dwóch instytucji o zupełnie różnych modelach działania. Bergen Assembly ma ugruntowaną pozycję. Na co dzień pracuje z niewielkim zespołem, ale w okresie przygotowań do kolejnej odsłony powiększa swój skład. Niesie ze sobą doświadczenia poprzednich edycji, w tym procesy „pomiędzy”, wykraczające poza wystawy dostępne dla publiczności. BAS jest instytucją większą i bardziej rozproszoną – pracuje wolniej i systematycznie, ale potrafi szybko się mobilizować, często przy wielu równoczesnych działaniach. W przeciwieństwie do Adanii Shibli i Raviego Agarwala BAS jest zakorzeniona lokalnie i ma długotrwałą relację z Bergen Assembly. Zadaliśmy sobie pytanie, jak możemy stworzyć przestrzeń do pierwszych, dość wrażliwych rozmów z Adanią i Ravim. Rozpoczęliśmy od grupy roboczej, która zapewniła nam przestrzeń intelektualnej nieprzejrzystości – pewne idee nie były gotowe do upublicznienia, dopóki nie zostały przetestowane wewnętrznie. W skład grupy wchodzili nauczyciele i studenci. Przyjęliśmy, że każdy może dołączyć albo się wycofać na dowolnym etapie.

Koki Tanaka, Strzyżenie przez dziewięciu fryzjerów jednocześnie (druga próba), 2010Fot. dzięki uprzejmości artysty,Vitamin Creative Space (Kanton)oraz Aoyama Meguro (Tokio)
Koki Tanaka, Strzyżenie przez dziewięciu fryzjerów jednocześnie (druga próba), 2010Fot. dzięki uprzejmości artysty,Vitamin Creative Space (Kanton)oraz Aoyama Meguro (Tokio)
Koki Tanaka, Strzyżenie przez dziewięciu fryzjerów jednocześnie (druga próba), 2010Fot. dzięki uprzejmości artysty,Vitamin Creative Space (Kanton)oraz Aoyama Meguro (Tokio)

W BAS stworzyliśmy fora dialogu – przestrzeń pytań i wymiany informacji ze społecznością uczelni. Zaproponowaliśmy też inne formaty spotkań, na przykład sesje gotowania, z udziałem zaproszonych gości spoza szkoły. Zależało nam, by budować na już istniejących związkach między naszymi kursami oraz rozwijać je przez łączenie tematów lub zaangażowanych osób. Studentów dyplomowych zapraszaliśmy do spotkań z artystami zaangażowanymi w główne wystawy, aby eksperymentowali, budowali relacje oraz inspirowali dyskusje, wątki i metodologie we własnym gronie.

Współtworzenie programu okazało się wyzwaniem na wielu poziomach. Bergen Assembly jest instytucją artystyczną, BAS – szkołą architektury. Mimo że nasi studenci mieli już do czynienia z pracą na styku dyscyplin, towarzyszyło im pytanie: czy nabywam tutaj właściwych umiejętności i kompetencji?

Na pewnym etapie zdaliśmy sobie sprawę, że jeśli chcemy, by nasze zaangażowanie w Bergen Assembly było rzeczywistym współprogramowaniem, a nie tylko działaniem w imieniu szkoły, musimy włączyć to przedsięwzięcie w nasze curriculum i codzienną działalność. Ravi i Adania od początku ściśle z nami współpracowali. To Adania dostrzegła szczególną zbieżność pracy Kokiego Tanaki z charakterem BAS. Filmy zadziałały znakomicie – jako interwencja wizualna, lecz także poprzez swoją treść i powiązanie z naszą praktyką dydaktyczną.

AS: Ze specyfiką budynku BAS po raz pierwszy zetknęłam się w windzie. Wybierałam się na szóste piętro. Po drodze powiedziano mi, że chodzi o półpiętro nad piętrem szóstym. Żeby tam dojechać, musiałam w windzie nacisnąć ósemkę. Do jakiego stopnia budynek szkoły, podlegający nieustannej transformacji, można traktować jak żywą interpretację Formy Otwartej i jak ta teoria przekłada się dziś na formułę programową?

Tubakuba – publicznie dostępny obiekt noclegowy w okolicach Bergen w trakcie budowy przez studentów drugiego roku BAS
Fot. dzięki uprzejmości BAS

EN: Bardzo trudno oddzielić naszą szkołę od jej budynku, BAS jako jednostkę organizacyjną od obiektu fizycznego. Swoją interpretację Formy Otwartej BAS wypracowała w okolicznościach ściśle powiązanych z zakupem silosu – w to miejsce była już wpisana otwartość na przyjęcie nowej funkcji. Nigdy nie opracowaliśmy długofalowej strategii dla tego budynku. Pierwotnie planowaliśmy otworzyć szkołę architektury „z prawdziwego zdarzenia”, wydzielić sale wykładowe i warsztatowe oraz pracownie dla studentów, ale ostateczny kierunek wymusiły bieżące potrzeby: na przykład przestrzeń black boxu przeznaczyliśmy na warsztat stolarski, bo nie udało się wygospodarować na tę funkcję innego miejsca. Ta decyzja pokazuje, w jaki sposób budynek ewoluował na przestrzeni lat.

U podstaw idei Formy Otwartej leży postrzeganie użytkownika architektury nie jako uśrednionego mieszkańca, lecz jako jednostkę z własną subiektywnością.

W BAS idea Formy Otwartej od zawsze była związana z konkretnymi osobami – Sveinem Hatløyem, założycielem BAS i uczniem Oskara Hansena, oraz osobami z jego otoczenia – i z tym, jak interpretowały one tę teorię.

Z okazji dziesiątej rocznicy istnienia szkoły zorganizowaliśmy międzynarodowe sympozjum poświęcone teorii Formy Otwartej. Okazało się wówczas, że nasze interpretacja i praktyka różnią się od wersji ekspertów i badaczy. Przez wiele lat szkoła nie miała sprecyzowanego podejścia, chociaż istniało niepisane rozumienie Formy Otwartej w relacji do formy zamkniętej. Dziś staramy się określić Formę Otwartą przez pryzmat jej kontekstu historycznego i teoretycznego, ale z naciskiem na samą formę – pytamy, czym jest forma i jak należy rozumieć jej otwartość. W naszej propozycji teoria wykracza poza pierwotne rozumienie, rozszerzamy ją o politykę formy i metody jej konceptualizacji. Uczymy też o Formie Otwartej w odniesieniu do innych teorii związanych z formą, na przykład nowego materializmu i ontologii zorientowanej na przedmiot.

AS: W jaki sposób lokalna wiedza jest integrowana w programie BAS? Na warsztatach, w których uczestniczyłam, studenci badali przyszłe scenariusze dla Eidet – starej farmy w Sogndal przekazanej lokalnemu muzeum ludowemu. W jaki sposób kontakt z miejscami o charakterze wernakularnym, takimi jak Eidet, może kształtować zbiorową wyobraźnię?

EN: Pojęcie wernakularyzmu jest obecne w całym programie poprzez metodologię „jeden do jeden”. To podejście sytuuje studentów w bezpośredniej relacji z konkretnym miejscem, materiałem lub doświadczeniem. Proces ten realizuje się między innymi w bezpośredniej pracy z krajobrazem, uwzględnia zarówno jego długoterminowe nawarstwienia geologiczne i archeologiczne, jak i aktualne uwarunkowania, w tym klimat i mikroklimaty. Przez pierwsze dwa lata studiów studenci spędzają czas w terenie, rysują w plenerze, ale też szkicują, różnymi przyrządami. Pracują z linami, deskami lub innymi elementami, które można dowolnie aranżować, by wyeksponować i zgłębić konkretne właściwości miejsca. W ten sposób praktyka tworzenia staje się równocześnie narzędziem myślenia.

Szczególnie ważną rolę odgrywają rysunki odręczne. Na warsztatach dotyczących Eidet studenci pracowali na rysunku w skali 1:50. Zaczęli od pustego arkusza, następnie kreska po kresce wypełniali przestrzeń. Chociaż rysunek był w skali, jego rozmiary czyniły go krajobrazem. Składał się nie tylko z rzutów; studenci dodawali do nich przekroje, osie czasu i inne schematy, oraz swoiste taskscapes – zadaniobrazy.

Gdy dołączyłaś do warsztatów, rysunek funkcjonował jako przestrzeń zarówno reprezentacyjna, jak i niereprezentacyjna. Nabrał cech sytuacji „jeden do jeden” – możliwości ujawniały się w procesie wyrysowywania, zamiast być wyłącznie odwzorowywane.

W tym sensie możemy uznać, że dekonstruujemy pojęcie wernakularyzmu. W bezpośrednim spotkaniu jawi się on jako zjawisko o określonych cechach charakterystycznych. Dystans sprawia, że pojawia się coś nowego: wernakularyzm zaczyna funkcjonować zarówno w wymiarze tradycyjnym, jak i architektonicznym.

Prezentacja pracy dyplomowej w przestrzeni budynku silosu należącego do BAS
Fot. dzięki uprzejmości BAS

Na początku nauki studenci zajmują się wernakularnością poprzez badanie samej architektury, głównie typologii budynków. Następnie obserwują, jak poszczególne typy architektury łączą się z krajobrazem, a także reinterpretują je we współczesnych formach. W tym procesie typologia daje punkt wyjścia do badań, a zarazem ulega przekształceniu w formę myślenia architektonicznego konstruowaną przez współczesne subiektywności. Na etapie studiów magisterskich punkt ciężkości przenosimy na materiały – uczymy się i pracujemy z tworzywami dostępnymi współcześnie. Metodologia „jeden do jeden” rozciąga się na cały cykl nauki, włącznie z projektami dyplomowymi – są prezentowane w formacie wystawy. Traktujemy wystawę zarówno jako przestrzeń, jak i metodę, doświadczenie indywidualne jest tu sytuowane w szerszym kontekście szkoły.

Do Bergen Assembly wnieśliśmy sposoby myślenia wyrosłe z tych właśnie praktyk szkoły. Zależy nam przede wszystkim na tworzeniu sytuacji wspierających empatię i kształtujących proces, w ramach którego uczymy się od kogoś lub czegoś, co istnieje poza nami. Zadaniem architekta jest podjąć tę jednostkowość, przefiltrować ją przez własne umiejętności i skorelować z formą niezmiennie otwartą na rozmaite interpretacje i sposoby zamieszkiwania.

AS: W piwnicy budynku szkoły kompozycja dźwiękowa Susan Philipsz prowadzi odbiorcę, kształtując a czasem zakłócając doświadczanie przestrzeni. W jaki sposób inne dyscypliny artystyczne wpływają na myślenie architektoniczne, nawet jeśli studenci mogą kwestionować ich bezpośredni związek z przedmiotem studiów?

EN: Myślę, że niekoniecznie wątpliwość dotyczy innych dyscyplin, wynika raczej ze współczesnych realiów. Wielu studentów patrzy w przyszłość z niepokojem: jak będzie wyglądać moja praca w zawodzie? czy będę atrakcyjny na rynku pracy? czy nabywam umiejętności naprawdę istotnych w prawdziwym życiu? Za każdym z pytań idą oczekiwania co do programu studiów. Stoimy wobec wyzwania pokoleniowego.

W czasach moich studiów mogliśmy bezkarnie błądzić na ścieżce zawodowej, ponieważ system był inaczej zorganizowany. Dzisiaj widzę większą niż niegdyś u moich rówieśników otwartość studentów na inne dziedziny sztuki, bardziej krytyczne podejście do praktykowania architektury i jej konsekwencji w kontekście współczesnych kryzysów.

Interdyscyplinarność w programie nauczania BAS polega na badaniu przestrzeni z użyciem metod innych niż geometria. Już na pierwszym roku, obok wprowadzenia do architektury i podstaw naszej metodologii, praktykujemy podejście interdyscyplinarne. Przykładowo przez cały pierwszy rok studenci pracują z tak zwanym sekretnym miejscem. Oprócz studenta i prowadzącego przedmiot nikt nie wie, co to za miejsce. W trakcie roku akademickiego studenci powracają tam wielokrotnie, by po prostu w nim przebywać. Ale pod koniec roku muszą zaprezentować swoje „sekretne miejsce” publiczności. Mogą przetłumaczyć je dowolnymi środkami wyrazu: mapowaniem, planami sytuacyjnymi, rysunkami perspektywicznymi, nagraniami dźwiękowymi. Widziałam nawet, jak przestrzeń została odwzorowana tańcem.

Innym sposobem eksplorowania przestrzeni jest performans. Przykładowo w tradycyjnej osadzie wiejskiej tun, o specyficznym ciasnym układzie domów wzdłuż wąskiej ulicy, studenci chodzili od jednej fasady do drugiej, w tę i z powrotem, przez godzinę. Przemieszczając się z kartką papieru z rozlanym tuszem, przekształcali gest w śledzenie, mapowanie – nie tylko topografii, ale także sposobu, w jaki w niej się poruszali, mediowanego przez ich ciało i ruch.

Na ostatnim roku powyższe metody służą do analizy bardziej złożonych problemów. W pracowni projektowej Ocean Space (Przestrzeń oceaniczna) eksplorujemy podejście artystyczne jako alternatywny sposób opowiadania o świecie oceanów i morskim kryzysie ekologicznym. Studenci używają architektonicznych metod obrazowania, by zaprezentować wpływ działalności ludzi na procesy ekologiczne – od makroskali całego morza do mikroskali toksyny.

Akcja The Last Swim (Ostatnia kąpiel) zorganizowana przez grupę Land ReclamationFot. dzięki uprzejmości BAS

Ten sposób pracy z krajobrazem – lub oceanobrazem – wynika z naszego podejścia do wiedzy sytuowanej oraz metody „jeden do jeden”. Reprezentacja przestrzeni jest w architekturze tradycyjnie zapośredniczona: rysuje się detal albo robi model, a najczęściej tnie się budynek pionowo i poziomo w określonej skali, aby zrozumieć przestrzeń. Natomiast rysunki i makiety wytwarzają dystans, dzięki któremu wyłaniają się nowe znaczenia. To z nich, a nie z konkretnego miejsca, powstaje ucieleśnione doświadczenie wiedzy i jej materialnych przejawów.

AS: Performatywne podejście do przestrzeni wybrzmiało w proteście przeciwko modernizacji Kristiansholm. Grupa Land Reclamation zorganizowała akcję The Last Swim (Ostatnia kąpiel) i zaprosiła uczestników do wspólnej kąpieli w fiordzie, zanim teren zostanie zajęty przez projekt deweloperski. Akt ten przybrał formę zarówno rytuału, jak i protestu.

EN: Plany dla Kristiansholm zagrażają przyszłości szkoły, właśnie dlatego, że nasza instytucja jest tak silnie związana z otoczeniem. Podkreślamy, że walczymy nie tylko o budynek, ale również o sposób, w jaki potrzebujemy korzystać z terenu wokół. The Last Swim pokazała, jak drastycznie budowa nowego nabrzeża zakłóci relację szkoły z morzem. Jednocześnie uwidoczniła rolę, jaką relacje władzy odgrywają w dzisiejszym planowaniu urbanistycznym, oraz sposób, w jaki taktyki zawłaszczania terenów wpisują się w inwestycje w rentownych lokalizacjach. Na nowej zabudowie Kristiansholm skorzystają przede wszystkim ludzie, których stać na zakup bardzo drogich mieszkań. Z podobnych przykładów w innych miejscach wnioskuję, że przyszłym mieszkańcom nie spodoba się „bałagan” wokół naszej szkoły. Spodziewam się konfliktów terytorialnych, ponieważ otoczenie budynku służy nam za przestrzeń testową – otwartą pracownię budowania i eksperymentowania, ale też miejsce życia społecznego.

Zarazem dotarliśmy do punktu, w którym potrzebujemy długofalowej strategii dla naszego budynku. Z powodu wieku zaczyna się kruszyć i wymaga inwestycji wykraczających poza krótkoterminowe, doraźne działania. Nowy plan regulacji Kristiansholm stawia w centrum interesy nowych deweloperów w Sandviken, a niewiele troski okazuje obecnym mieszkańcom. W trakcie opracowywania i konsultacji planów przestrzegaliśmy demokratycznych procedur, lecz szybko zdaliśmy sobie sprawę, że one nam nie służą. Zostaliśmy włączeni w proces zbyt późno, by wprowadzić w nim istotne zmiany, i teraz walczymy o przetrwanie, zwracając się bezpośrednio do polityków. Musimy pokazać, że BAS wyróżnia się na tle innych uczelni dzięki swojemu unikalnemu podejściu do nauczania. Podkreślamy naszą rolę w kontekście lokalnym i regionalnym, ale też liczymy na wsparcie o szerszym – nawet globalnym – zasięgu.

Jeśli spojrzeć na genezę szkoły, BAS powstała jako alternatywa dla innych norweskich uczelni oraz dla obowiązujących w tamtym czasie metod nauczania architektury. Nasze rozumienie alternatywy ewoluowało jednak na przestrzeni lat. Obecnie BAS nadal się czemuś opiera, ale musi też radzić sobie z polityką drastycznie inną niż w pierwszych latach działalności.

W Bergen Assembly posłużyliśmy się metaforą portu. Budynek szkoły fizycznie stoi w porcie, ale symbolicznie port jest przestrzenią liminalną, przestrzenią „pomiędzy”, łączy nas z miejscami, które są poza naszym polem widzenia, ale od których jesteśmy zależni. Tożsamość BAS jest silnie zakorzeniona zarówno w budynku silosu i w dzielnicy Sandviken, jak i pomiędzy górami a morzem. To czyni nas szczególnym obiektem w sąsiedztwie: jesteśmy w Bergen, ale nie w jego centrum, współpracujemy z miastem, ale nie zależymy od niego.

Międzynarodowy charakter kadry dydaktycznej, niewielka skala i ograniczone zasoby wyróżniają nas spośród innych szkół architektury. Polityka i systemy finansowania szkolnictwa wyższego dziś nie wspierają naszego modelu działania. Współczesne systemy zarządzania promują łączenie uczelni w większe jednostki, centralizację i profesjonalizację architekta jako badacza, co niekoniecznie jest złe, ale często prowadzi do utraty istotnego związku z praktyką zawodową.

Dzisiejsza alternatywność BAS nie sprowadza się zatem do idei Formy Otwartej i naszych metod nauczania. Równie mocno wynika z naszego unikalnego modelu instytucjonalnego. Przez ostatnie dwie dekady miałam okazję doświadczyć, jak biurokratyzacja i homogenizacja coraz mocniej wpływają na akademię, w szczególności poprzez Proces Boloński i jego konsekwencje dla kształcenia zawodowego. Reformy wymusiły na instytucjach edukacyjnych tworzenie oddziałów badawczych i działania zgodne z logiką ciągłego wzrostu, a równolegle wymagają dostosowywania się do nadrzędnych systemów finansowania i polityki szkolnictwa, często na szczeblu europejskim. BAS natomiast wciąż oferuje pięcioletni program kształcenia architektów. Badania i współpraca instytucjonalna są u nas zawsze osadzone w nauczaniu praktycznym, dlatego wcześniej czy później trafiają do pracowni. Pozostajemy niezależną uczelnią dotowaną przez państwowy fundusz powierniczy, co pozwala nam działać w niewielkiej skali, szybko wprowadzać zmiany, samodzielnie zarządzać działalnością oraz ukierunkowywać nasze zaangażowanie społeczne. W tym sensie nasz model nie ma wielu odpowiedników.

Akcja The Last Swim (Ostatnia kąpiel) zorganizowana przez grupę Land ReclamationFot. dzięki uprzejmości BAS

AS: Przeniosłaś się do BAS z Uniwersytetu w Lund w Szwecji. Jak stawiasz czoła presjom związanym z zarządzaniem? Jakie osobiste wyzwania napotkałaś w związku z działalnością szkoły, jaką wiedzę wniosłaś oraz czego musiałaś się oduczyć?

EN: Moja ścieżka kariery była silnie związana z praktyką naukową i badawczą oraz pracą strategiczną z instytucjami akademickimi. Na przestrzeni lat rozwinęłam wrażliwość na drobne zmiany – decyzje na pozór nieistotne, ale długofalowo brzemienne w konsekwencje. To sprawia, że ostrożnie podchodzę do przepisów regulujących szkolnictwo wyższe. Moje doświadczenia ze Szwecji pozwoliły mi zrozumieć język tego systemu, dzięki czemu w pewnym sensie mogę pełnić funkcję tłumaczki. Okazały się to szczególnie cenne podczas niedawnej reakredytacji BAS. Musieliśmy wdrożyć określone wymagania, ale w sposób, który pozostaje w zgodzie z wartościami uczelni. Mam nadzieję, że pracownicy akademiccy będą mogli skupić się na codziennej pracy dydaktycznej, nie ulegając presji racjonalizacji. Może to najistotniejsze, co wniosłam z zewnątrz, poza wieloletnią praktyką nauczania i badania architektury. Ale do BAS przyciągnęło mnie przede wszystkim wyjątkowe połączenie dziedzin i sposobów nauczania, gdzie indziej niespotykane.

 Rozpoczęłam edukację architektoniczną w czasie, gdy miała ona w dużej mierze charakter nieteoretyczny, a wiele treści przekazywano w sposób nieformalny. Moje metarefleksje skupiały się wokół pytań: co wiem ja jako architektka, czego nie wie niearchitekt? jeśli wchodzisz w realną sytuację i działasz we współpracy z innymi, co możesz zasadnie uznać za swoje? Pytania te stały w centrum mojej pracy dyplomowej i dalszej praktyki. Następnie wróciłam do nauczania i rozpoczęłam studia doktoranckie, skoncentrowałam się na temacie ciała oraz sposobach, w jakie architektura kształtuje różne ciała i kultury cielesności. Po obronie doktoratu zajęłam się edukacją architektoniczną dla osób spoza branży. Dzięki temu mogłam spojrzeć na dyscyplinę z innej perspektywy, zanim wróciłam do nauczania i badań w ramach szkoły architektury.

Poruszając się między praktyką zawodową a naukową oraz między dyscyplinami, wypracowałam język mówienia o architekturze jako zjawisku relacyjnym, które niekoniecznie należy wyłącznie do architektów. W BAS ponownie zwróciłam się ku praktyce i integralnej roli dyscyplin artystycznych w myśleniu i tworzeniu architektonicznym. Może to właśnie konceptualizacja architektury oparta na praktyce oraz sposoby, w jakie kształtuje podejście bardziej akademickie, są częścią procesu oduczania lub ponownego uczenia się.

Wreszcie, ważnym punktem odniesienia pozostaje historia i teoria Formy Otwartej. Przekonanie o relacyjnym charakterze formy od dawna było fundamentem mojego sposobu myślenia. W BAS ta idea nabrała nowego znaczenia, przede wszystkim w kontekście kształtowania instytucji i praktyk instytucjonalnych. Dziś, gdy tak wiele przestrzeni obywatelskich jest likwidowanych lub zamykanych, szczególnie potrzebujemy szkoły, która potrafi powiedzieć: możemy się nie zgadzać, ale stoi za nami idea założycielska i musimy ją pielęgnować – chronić, ale też rozwijać z myślą o przyszłości. Tłumaczenie z angielskiego: Natalia Raczkowska