Lekcje z Pawilonu Hiszpanii
Aleks Banaś w rozmowie z Roiem Salgueirem Barriem

Aleks Banaś: Byłeś jednym z kuratorów Pawilonu Hiszpanii na ubiegłorocznej edycji Biennale Architektury w Wenecji. We wstępie do katalogu waszej wystawy, zatytułowanej Internalities (Internalizacje), napisaliście: „Natura nie wytwarza odpadów. Nie generuje też skutków zewnętrznych. Wszystkie przepływy materiałów są internalizowane w ramach ciągłego cyklu. Co może się wydarzyć, jeśli architektura pokieruje się tą samą logiką? Co znaczy internalizacja efektów zewnętrznych związanych ze środowiskiem? Pawilon Hiszpański na 19. Biennale Architektury w Wenecji bazuje na nieistniejącym słowie »internalizacje« [przeciwieństwo externalities – koszty zewnętrzne; przyp. red.]. Poprzez tę koncepcję wystawa bada, w jaki sposób architekci mogą – i muszą – zminimalizować zewnętrzne skutki środowiskowe związane z procesami produkcyjnymi, aby przyspieszyć dekarbonizację budownictwa”. Podjęliście temat wyzwań, wobec których stoi współczesny przemysł budowlany. Które z nich są twoim zdaniem najważniejsze?

Roi Salgueiro Barrio: Sektor budowlany zmaga się z wieloma problemami. Ich wspólnym mianownikiem jest konieczność zmniejszenia produkcji dwutlenku węgla. Obecnie przemysł budowlany odpowiada mniej więcej za 40 procent światowych emisji tego gazu. Ta liczba nakłada na architektów ogromną odpowiedzialność.

Waga przekroju
Fot. Luis Diaz Diaz

Moglibyśmy zrezygnować z budowania, lecz aktualne prognozy demograficzne przewidują wzrost globalnej populacji o prawie dwa miliardy ludzi do 2050 roku. Aby zapewnić wszystkim odpowiednie warunki życia, trzeba będzie wznieść znaczącą liczbę obiektów mieszkalnych i użyteczności publicznej, rozbudować infrastrukturę, stworzyć nowe przestrzenie publiczne itd. Musimy sprostać tym potrzebom, nie zwiększając emisji dwutlenku węgla, w przeciwnym razie architektura wciąż będzie pogarszać sytuację ludzi, i tak już trudną.

Obecnie dekarbonizację traktuje się jak problem wyłącznie techniczny, skupiamy się na pomiarach emisji, chociaż jego rzeczywista złożoność wymaga od architektów interwencji na wielu polach. W mojej pracy od wielu lat poruszam temat odpowiedzialności architektury za kształtowanie nowych procesów terytorialnych. Pomagam opisać, co się dzieje na obszarach przekształconych w wyniku działalności architektonicznej, zarówno w wymiarze ekologicznym, jak i ekonomicznym. Tę ideę wybraliśmy na oś wystawy Internalities.

Selektywna wycinka drzew w Altzusta, Biskaja
Fot. María Azkárate

AB: Sugerujesz, że techniczne definicje dekarbonizacji są zbyt ograniczone. W jaki sposób koncepcja internalizacji zmienia nasze rozumienie tego procesu w architekturze?

RSB: Manuel Bouzas, czyli drugi kurator wystawy, i ja wspólnie zaproponowaliśmy, by terminu „internalizacja” użyć do opisu architektury. Zastępujemy nim określenie „zrównoważony”, dzisiaj już wyświechtane i mętne. W tym samym kierunku zmierza „dekarbonizacja”. Dostrzegliśmy konieczność całościowego podejścia, z uwzględnieniem złożoności konsekwencji środowiskowych budowania. Krótko mówiąc, musimy wziąć odpowiedzialność za koszty architektury. Jeśli postulat „wystarczy ograniczyć emisje poprzez zmianę źródła energii” skonfrontujemy z rzeczywistością przemysłu budowlanego: niezwykle szkodliwymi materiałami, wytworami przemysłu petrochemicznego, niszczeniem naturalnego krajobrazu i wyzyskiem pracowników, przyjdzie nam uznać go za pustosłowie.

Magazyn paneli z drewna klejonego krzyżowo (CLT) w zakładzie Egoin Albertia w Legutio, Araba
Fot. María Azkárate

AB: Jakie koszty powinna uwewnętrznić architektura?

RSB: Jest ich wiele: począwszy od emisji dwutlenku węgla, przez niszczenie krajobrazu w wyniku gospodarki wydobywczej, produkty uboczne przemysłu energetycznego, odpady, po outsourcing pracy, często nieuczciwie opłacanej. Na wystawie skupiliśmy się na pięciu kategoriach, przedstawiliśmy je w sekcjach: Materiały, Energia, Praca, Odpady i Emisje.

Zadaliśmy sobie pytanie: co się wydarzy, jeśli zamiast wciąż eksternalizować skutki produkcji architektury, skupimy się na internalizacji? Położyliśmy nacisk na zasoby konieczne w procesie budowania: miejsce ich pochodzenia, ekologiczne i gospodarcze skutki produkcji. Internalizacja kosztów uwzględnia ekonomikę budowania i ekologię konkretnego obszaru. Architektura mogłaby zredefiniować te powiązania.

Układanie dachówek do suszenia w Rajoleria Quintana, Llambilles, Girona
Fot. Caterina Barjau

W pawilonie wystawiliśmy hiszpańskie projekty, których autorzy starają się zredukować koszt produkcji architektury. Sięgają po materiały występujące w okolicach inwestycji i promują odpowiedzialne dysponowanie nimi: kulturę budowania, gospodarkę przestrzenną, systemy pracy, wiedzę techniczną, nowatorski ekosystem przemysłowy, oparty na zasobach ekologicznych, a nie ekstrakcyjnych.

AB: Opisane przez ciebie praktyki wyeksponowaliście w sekcji poświęconej pracy. Pokazaliście ręczne narzędzia i wyroby rzemieślnicze: sito do filtrowania piasku, kawałki ręcznie formowanych płytek ceramicznych. Ta część zrobiła na mnie największe wrażenie, bo przypomniała mi, że za każdą budową stoją ludzie i ich umiejętności. Jak można redefiniować współczesną rolę pracy i rzemiosła?

RSB: Korzystanie ze standardowych, przemysłowo wytwarzanych materiałów prowadzi do outsourcingu pracy, nawet na drugi koniec świata. Przemysł budowlany czerpie korzyści z globalnej wymiany zasobów, w większości przypadków zupełnie niepotrzebnej. Globalizacja ekonomiczna ma dobre strony, ale one nie równoważą jej absurdów, na przykład importowania materiałów dostępnych lokalnie. Już choćby dlatego, że nie są transportowane na duże odległości, mają niższy ślad węglowy.

Pawilon Hiszpanii na Biennale Architektury w Wenecji 2025
Fot. Luis Diaz Diaz

Wybierając lokalne materiały, wspieramy miejscowych pracowników, ale rozwiązanie problemu jest o wiele bardziej złożone. Wymaga między innymi ugruntowanej lokalnie wiedzy o budownictwie i rzemiośle, umiejętnościach obróbki drewna, gliny, ziemi, kamienia. W ciągu kilku dziesięcioleci zepchnęliśmy te zdolności na daleki plan, niewielu pozostało fachowców od tradycyjnych metod budownictwa, a pojawiła się przestrzeń, by przywrócić im znaczenie.

AB: Dlaczego powinniśmy odzyskać tę wiedzę i jakie zastosowanie widzisz dla niej współcześnie?

RSB: Wiedza przywraca sprawczość ludziom zaangażowanym w proces budowania, zwiększa ich kompetencje. Nie odwołujemy się wyłącznie do nostalgii, pragniemy odzyskania tych umiejętności. Materiały i techniki budowania niegdyś powszechne, obecnie całkiem wyszły z użycia. Dziś potrzebujemy wielu badań – na szczęście są prowadzone – by dostosować nie wiedzę i doświadczenie naszych przodków do wymogów współczesnej architektury.

Regały z różnymi rodzajami elementów kamionkowych w pracowni Cerámica Cumella, Granollers, Barcelona
Fot. Caterina Barjau

W sekcji poświęconej pracy skupiliśmy się na materiałach wytwarzanych z ziemi w Katalonii. Pokazujemy ekosystem badawczy, który powstał w celu przywrócenia umiejętności budowania z ziemi. Opracowano dzięki niemu nowe formy prefabrykacji bloczków ziemnych, nowe rodzaje płytek i ceramiki. Mimo że katalońscy producenci korzystają z wysoce zaawansowanych technologii, proces wciąż opiera się przede wszystkim na pracy rąk i wymaga odpowiedniego rzemiosła. W projekcie naszego pawilonu podkreśliliśmy również, że chociaż krytykujemy globalny obieg materiałów, z całych sił popieramy obieg wiedzy. Wiedza o materiałach powinna krążyć. Musimy nią się dzielić, ponieważ bywa równie przydatna w wielu miejscach. Zależało nam, by pokazać, że badania lokalnych praktyk wytwarzają wiedzę potencjalnie uniwersalną.

AB: Dzisiejszy rynek budowlany zdominowała standaryzacja. Jak w obecnych realiach przywrócić wartość lokalnej wiedzy?

RSB: Dobre tropy podsuwa budownictwo drewniane. Systemy konstrukcyjne z litego drewna rozwinęły się drogą wymiany wiedzy między różnymi kulturami. Współczesne połączenia ciesielskie bazują na technikach z Japonii i Niemiec. CLT (drewno klejone krzyżowo) zostało opracowane w latach 80. ubiegłego wieku w Austrii, a następnie przyjęło się w innych krajach.

Ziemia i narzędzia do produkcji materiałów budowlanych
Fot. Luis Diaz Diaz

Przytoczyliśmy na wystawie przykład z Balearów. Konstrukcje drewniane są tam współcześnie rzadkością. Od kilku lat miejscowy przemysł drzewny powoli się odradza, dzięki rosnącemu zainteresowaniu drewnem wśród architektów. Proces postępuje z udziałem wiedzy technicznej: dotyczy sadzenia, zarządzania uprawami leśnymi, a następnie przetwarzania drewna w produkty, które znajdą zastosowanie w budownictwie.

Odradza się również budownictwo z ziemi. Katalońska firma Fetdeterra stworzyła całkiem nowe modele produkcji bloczków ziemnych. Oddolne poszukiwania dwojga architektów zainteresowanych lokalnymi praktykami zaowocowały techniką, którą można zastosować w wielu różnych miejscach, nie tylko w Katalonii.

Fragment dachu domu Nahinuena, Gorliz, Biskaja, projekt: BeAr

AB: Wspomniałeś o nostalgii. Często łączy się ją z myśleniem wernakularnym. Zarazem w pawilonie pokazaliście wiele nowoczesnych technik pracy z lokalnymi materiałami. Jak współcześni projektanci postrzegają lokalne budownictwo?

RSB: Na temat budownictwa lokalnego panuje wiele mylnych przekonań, dotyczą chociażby poziomu zaawansowania technicznego. Weźmy na przykład cegłę – uchodzi za budulec prosty, niewymagający. W rzeczywistości cegły o niestandardowych wymiarach i z surowca, dla którego można obniżyć temperaturę wypału, powstają w procesie wyjątkowo skomplikowanym technologicznie. Doceniam potęgę nostalgii, mimo to uważam, że korzystanie z lokalnych materiałów nie ogranicza nas do tworzenia tradycyjnych form i funkcji. Pokazaliśmy budynki wielo- i jednorodzinne, gmachy i przestrzenie publiczne, a także projekty krajobrazowe. Z różnorodności zastosowań wynika mnogość języków formalnych. Nowatorskie funkcje pokazanych budynków wspierają rozwój współczesnych modeli życia.

Dom Nahinuena, proj. BeAr
Fot. Luís Díaz Díaz

AB: Jeśli istotą internalizacji nie jest zatem określony zbiór form lub funkcji, czy to podejście zasługuje na miano metody projektowania? 

RSB: Zdecydowanie. Prace nad wystawą rozpoczęliśmy od zdefiniowania internalizacji jako przeciwieństwa eksternalizacji kosztów. Wkrótce jednak zdaliśmy sobie sprawę, że potrzebujemy pozytywnej definicji. Przez internalizację rozumiemy sposób myślenia, nie zaś określony styl pracy ani zbiór form. To pojęcie dotyczy przede wszystkim metodologii, ponieważ wskazuje zmiany konieczne w naszym podejściu do budowania, a także procedury i logikę, które pozwolą się nam przeorientować.

Kamieniołom Sa Sinia Nova w Manacor
Fot. Milena Villalba

AB: Czy twoim zdaniem metoda internalizacji łączy się z ideą nowego wernakularyzmu?

RSB: Oczywiście. W toku prac nad wystawą pojęcie wernakularyzmu powracało w rozmowach między mną, Manuelem i zaproszonymi projektantami. Architekturę wernakularną wyróżnia przede wszystkim bazowanie na lokalnych zasobach, produkcja wiedzy o budownictwie, która w najdrobniejszym szczególe jest dostosowana do środowiskowych i klimatycznych właściwości danego regionu. Architekturę wernakularną, rozumianą jako pewien rodzaj wrażliwości, sposób pracy, umieściliśmy więc w sercu naszej wystawy, odcinamy się natomiast od idei łączenia wernakularyzmu z konkretnym językiem formalnym. W ostatnich dekadach modele życia całkowicie się zmieniły, nie ma więc sensu polegać na formach, które powstały dla dawnych sposobów korzystania z przestrzeni.

AB: W jaki sposób wasze postrzeganie wernakularyzmu wpływa na związek między budynkiem i jego otoczeniem?

RSB: W pracy nad wystawą wielokrotnie dyskutowaliśmy o relacji budynku z krajobrazem. Wraz z zaangażowanymi architektami i badaczami stworzyliśmy komitet naukowy. Należał do niego między innymi Albert Cuchí, hiszpański pionier w dziedzinie odzyskiwania tradycyjnych metod pracy z lokalnymi materiałami. Wspólnie się zastanawialiśmy, jak odczytywać i analizować krajobraz danego regionu na podstawie historycznych sposobów budowania. Kataloński pisarz Josep Pla powiedział, że krajobraz można wyczytać z tradycyjnej kuchni. Podobnie Cuchí argumentował, że architektura to krajobraz przetworzony w artefakt. Założenia architektury wernakularnej opierały się na równowadze między tym, co budujemy, biofizycznym podłożem danego obszaru.

Ghiorghio na tle blokow z piaskowca z recyklingu w tymczasowym osiedlu 25 jednostek mieszkaniowych dla osob starszych w Palma, proj. HArquitectes
Fot. Milena Villalba

Dziś wiemy, że przetwarzamy środowisko biofizyczne nie tylko w wyniku naszego działania. Ludzkość kształtuje warunki całego świata. Musimy się nauczyć utrzymywać równowagę na poziomie ponadregionalnym. Pokazem w pawilonie hiszpańskim próbujemy określić jej ramy.

AB: Motyw równowagi często się powtarzał w przestrzeni wystawy. W jednym z pokoi umieściliście szesnaście wag, na każdej stały dwie makiety ilustrujące wybrany projekt: jedna przedstawiała architekturę, druga – zasięg terytorium, z którego pochodziły materiały. Dlaczego zależało wam na pokazaniu tej relacji?

Społeczny budynek mieszkaniowy 2104, Palma de Mallorca, Majorka, proj. HArquitectes
Fot. Jesus Granada

RSB: Zilustrowaliśmy w ten sposób ideę równowagi w środowisku biofizycznym. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat architekci zatracili wiedzę o materiałach i ich pochodzeniu. Poprosiliśmy każdą pracownię uczestniczącą w wystawie o stworzenie dwóch makiet podejmujących temat wzajemnej relacji budynku i krajobrazu. Z klasycznym modelem obiektu na działce architekci są oswojeni, nowością był dla nich drugi model, wizualizacja krajobrazu, który przekształcono, aby pozyskać zasoby potrzebne do budowy. Chcieliśmy uświadomić publiczności Biennale, że architekci są odpowiedzialni i za budynek, i za krajobraz. Każda cegła modyfikuje otoczenie, z którego pochodzi. Mamy obowiązek traktować krajobraz z taką samą troską, z jaką traktujemy nasze projekty. Oprócz równowagi środowiskowej liczy się balans sprawiedliwości. Sprawiedliwość społeczna i ekologiczna są nierozerwalnie połączone.

AB: Skoro mówimy o równowadze społecznej: według katalogu połowa projektów na wystawie to mieszkania socjalne lub obiekty finansowane ze środków publicznych. Jaka intencja kryje się za tym wyborem?

RSB: Władze ponoszą odpowiedzialność za dekarbonizację i sprawiedliwość środowiskową, a także mają zdolność wspierania nowatorskich inicjatyw budowlanych, których nie podejmie się sektor prywatny, bo on się kieruje logiką zysku. Chcieliśmy pokazać najważniejsze przykłady inwestycji publicznych, ponieważ to one demonstrują, że proponowane przez nas podejście jest możliwe do zrealizowania.

Społeczny budynek mieszkaniowy 2104, Palma de Mallorca, Majorka, proj. HArquitectes
Fot. Jesus Granada

Najbardziej konsekwentne inicjatywy łączące dekarbonizację i mieszkalnictwo socjalne realizowano w ostatnich dekadach na Balearach i w Katalonii. Powstały tam niezwykłe obiekty, w których na etapie budowy udało się ograniczyć emisje wbudowane o 40 procent, zapotrzebowanie energetyczne o prawie 50 procent, a zużycie wody i produkcję odpadów o ponad 30 procent. Wszystkie te projekty łączy świetna architektura, innowacyjna i piękna w formie, wytwarzająca też nową jakość środowiskową – każdy chciałby mieszkać w takich przestrzeniach. Te budynki działają dobrze i są o wiele lepsze niż budownictwo komercyjne. Wzniesiono je dla wspólnot, których bez wsparcia finansowego nie byłoby stać na mieszkanie. Dzisiaj ich członkowie żyją w świetnych warunkach. To wyjątkowe osiągnięcie należy powielać.

Ca na Catalina i en Joan, Llubi, Majorka, proj. TEd’A arquitectes
Fot. Luis Diaz Diaz

AB: Na wystawie prezentujecie blok mieszkań socjalnych 2104 autorstwa HARQUITECTES. Stworzyli piękny budynek metodą urban mining, zaproponowali zupełnie nowy rodzaj konstrukcji z materiałów uważanych za odpady. Czy twoim zdaniem ta praktyka ma szanse zyskać szerokie zastosowanie w budownictwie mieszkaniowym?

RSB: Oczywiście. Najwięcej uwagi poświęcamy mieszkaniówce w sekcji Emisje, zaprojektowanej przez Carlesa Olivera i Davida Malloya. Szczególnie zaciekawiły mnie ich wytyczne dla Hiszpanii. Przeanalizowali, jak wybudować potrzebną liczbę mieszkań, nie przekraczając budżetu emisji. Znaczna część wiedzy o dekarbonizacji architektury pochodzi z krajów skandynawskich. Każde państwo musi dostosować te wymagania do swoich warunków klimatycznych. Oliver i Malloy pokazują, jak wdrożyć je na obszarach o klimacie śródziemnomorskim: we Włoszech, w Grecji, Albanii, Turcji i północnej Afryce. Pokazali kilka fundamentalnych wymogów. Po pierwsze, nie należy budować parkingów podziemnych, bo z nimi na pewno przekroczymy budżet węglowy. Po drugie, w jak największym stopniu korzystać z materiałów, które już się znajdują na danym terenie. Jeśli wyburzysz budynek, jesteś zobowiązany ponownie wykorzystać materiały rozbiórkowe. Po trzecie, w projekcie musisz uwzględnić opcję przyszłego wykorzystania jego elementów. Do budowy ścian nośnych w bloku 2104 HARQUITECTES użyli kamienia z rozbiórki obiektu, który wcześniej stał na działce. To podejście dopiero raczkuje, ale niedługo będzie koniecznością. W innych realizacjach ponownie wykorzystali parapety, okna i drzwi.

Ca na Catalina i en Joan, Llubi, Majorka, proj. TEd’A arquitectes
Fot. Luis Diaz Diaz

AB: W swojej ostatniej książce widzisz świat jako totalny projekt architektoniczny. Jak zatem postrzegasz związek między tym, co globalne, i tym, co lokalne?

RSB: Ludzkość jako wspólnota musi zrozumieć, że budowanie ma konsekwencje w skali całego świata. Wpływamy na środowisko biofizyczne, a ono obejmuje całą planetę. Musimy zatem opracować ramy koncepcyjne i techniki, których wdrożenie zmniejszy koszty ekologiczne. Czeka nas wypracowanie nowych procesów przekształcania krajobrazu i ekosystemów, nowego podejścia do urbanizacji, podważenie istniejących systemów obiegu materiałów. Terytorium uważam za kategorię podstawową, przestrzeń działania w odpowiedzi na te problemy, określenia nowej relacji z planetą.

Większość procesów terytorialnych zachodzi w kilku skalach jednocześnie. W jednym miejscu służą zaspokojeniu potrzeb, na inne obszary wpływają negatywnie. Na przykład produkcja energii odnawialnej, choć konieczna dla zatrzymania katastrofy klimatu, ma ogromne konsekwencje dla krajobrazu. Jak zatem osadzić globalne potrzeby w określonych terenach rozsądnie, sprawiedliwie wobec lokalnej ludności i z szacunkiem dla środowiska?

Plac w Piódão, Portugalia, proj. Joăo Branco, Paula del Río
Fot. Do mal o menos, Frederico Martinho, Tiago Casanova

AB: Wymiana jest jednak konieczna. Nie wszystkie regiony są bogate w zasoby naturalne lub infrastrukturę do ich przetwarzania.

RSB: Procesy wymiany zachodzą zawsze. Prawdopodobnie żaden region na świecie nie jest zdolny wytworzyć wszystkiego, czego potrzebuje. Koncepcje samowystarczalności, autonomii, autarkii, wielokrotnie powracały w historii urbanizacji. Nie wierzę, by kiedykolwiek udało się je wcielić w życie. Nawet u Platona i Arystotelesa samowystarczalne polis pozostawały w sferze idei. Grecy dwa tysiące lat temu nie polegali wyłącznie na sobie, zawsze konieczne było połączenie zasobów lokalnych i pochodzących z innych miejsc – do dziś jest to fundament globalnego rozwoju gospodarczego.

Plac w Piódão, Portugalia, proj. Joăo Branco, Paula del Río
Fot. Do mal o menos, Frederico Martinho, Tiago Casanova

AB: Jaka jest twoja wizja systemu, który priorytetyzuje korzystanie z lokalnych zasobów, ale dopuszcza konieczną globalną wymianę?

RSB: Po pierwsze, należy sięgać po tyle lokalnych surowców, ile to możliwe, i rozwijać sposoby ich użycia, a niedobory uzupełniać dostawami z zewnątrz. Część z tych zasobów – na przykład drewno – jest odnawialna, część pozwala wdrożyć gospodarkę cyrkularną. Kamień jest materiałem nieodnawialnym, jego wydobycie pozostawia bliznę w krajobrazie, nadaje się za to do ponownego wykorzystania. Praca z dostępnymi zasobami jest wartością nadrzędną, jeśli chcemy wykształcić poczucie odpowiedzialności ekologicznej. Przyznając, że nasza praca kaleczy środowisko naturalne, przyczyniamy się do kształtowania nowej kultury budowania, opartej na trosce. Zamiast mówić: „Weźmiemy sobie ten kamień z dowolnego miejsca, a ranę opatrzy ktoś inny”, musimy się zastanowić, czy korzystanie z danego surowca jest dla nas warte konsekwencji jego pozyskania.

Po drugie, stosujmy wymianę. Zarządzanie nią wymaga planowania. Znów dobrze to widać na przykładzie energii. Produkcja energii odnawialnej musi wynikać z odpowiedzialnej gospodarki przestrzennej i zrozumienia, ile energii wytwarzamy, gdzie dokładnie, i ile udostępniamy innym. Tak pomyślana gospodarka otwiera drogę do zaspokojenia krajowych i międzynarodowych potrzeb, a jednocześnie umożliwia rozważne planowanie tego, co możemy wytworzyć lokalnie.

Plac w Piodao, Portugalia, proj. Joăo Branco, Paula del Rio – aksonometria

AB: Czy stosowanie metody internalizacji w projektowaniu doprowadzi do wypracowania nowego wernakularyzmu?

RSB: Myślę, że trzeba będzie połączyć kilka metod. Możemy uznać internalizację za odłam nowego wernakularyzmu, skupiony na wykorzystaniu zasobów materiałowych. Spowoduje ona dywersyfikację architektury, w budynku naprawdę dostrzeżemy krajobraz, jak postulował Albert Cuchí.

Pustelnia San Juan de Ruesta – aksonometria

Inny odłam wywodzi się z wcześniejszych prób zdefiniowania wernakularyzmu, jak regionalizm krytyczny Kennetha Framptona. Konceptualizował zainteresowanie ówczesnych architektów regionalnymi uwarunkowaniami i językami formalnymi, a jednocześnie uznawał globalne technologie. Ciekawe i produktywne w regionalizmie krytycznym było napięcie między tymi dwoma wymiarami.

Renowacja pustelni San Juan de Ruesta, proj. Sebastián Arquitectos
SLP, Sergio Sebastián Franco
Fot. Iñaki Bergera / Sebastián Arquitecto

Internalizacja prowadzi do podobnego napięcia. Z jednej strony odbija się w niej silna potrzeba przeformułowania wernakularyzmu i zróżnicowania produkcji architektury w różnych regionach i kontekstach; z drugiej – odtwarza zaangażowanie architektury w to, co globalne: uznaje korzyści ze współdzielenia wiedzy technicznej oraz rzeczywistość, w której potrzeby i modele życia są podobne w różnych częściach świata. Zawsze prezentujemy internalizację jako metodologię określania relacji między terytorium i architekturą. Każdy rejon świata może je rozwinąć we własny sposób.

Tłumaczenie z angielskiego: Natalia Raczkowska

Sala energii, Pawilon Hiszpanii na Biennale Architektury w Wenecji 2025
Fot. Luís Díaz Díaz