Z Tatjaną Schneider rozmawia Aleksandra Kędziorek

Aleksandra Kędziorek: Jesteś członkinią kolektywu MOULD, który w 2024 roku na Międzynarodowym Biennale Architektury w Rotterdamie pokazał wielki haftowany przekrój geologiczny góry zbudowanej z osadów powstałych w wyniku wielowiekowej emisji dwutlenku węgla. Tematem tej pracy było uwikłanie architektury w katastrofę klimatyczną. Kolejne warstwy były oznaczone rzeczownikami odczasownikowymi, takimi jak „ignorowanie”, „rozdzielanie”, „gromadzenie”, „eksploatowanie”, „łatanie dziur”, „naruszanie”. W projektach badawczych często wypowiadacie się, używając czasowników, co wydaje się świadomą decyzją związaną ze zmianą narracji o architekturze.

Tatjana Schneider: Zainspirowały nas prace naukowe feministek, szczególnie J.K. Gibson-Graham. Używając czasowników, zaczynasz myśleć o rzeczach w kategoriach działania. Zrywasz z wpojonym brakiem wiary w sprawczość. Jako ludzie wywieramy ogromny wpływ na otoczenie, wszyscy je kształtujemy i jesteśmy za nie odpowiedzialni. Do uświadomienia sobie naszej roli wzywa wiele współczesnych badaczek feminizmu i klimatu, między innymi Kathryn Yusoff, Isabel Stengers czy Donna Haraway. Uznanie jej pozwala postrzegać świat nie jako coś, co nam się przydarza, lecz jako coś, co same i sami tworzymy. To właśnie podkreśla użycie odczasownikowych form w tamtej pracy – nie tylko opisują działanie, lecz także sytuują je w centrum uwagi.

AK: Haftowana struktura ujawniła także pęknięcia, do których jeszcze wrócimy. Porozmawiajmy najpierw o tytule: Architecture is Climate [Architektura jest klimatem]. Architekturę długo postrzegano jako byt odrębny od klimatu, a architekci uważali się za ekspertów wypracowujących rozwiązania w odpowiedzi na czynniki zewnętrzne. Według was nadszedł czas, by uznać, że architektura jest klimatem. Co to oznacza?

TS: W architekturze decyzje podejmuje się najczęściej w związku z formą. Rysuje się linie, lecz rzadko kiedy istnieje związek między nimi a tym, co naprawdę oznaczają. Wcześniej krytyka tego rozdzielenia dotyczyła głównie kwestii społecznych, co uświadomiło nam, że linia może decydować o tym, czy coś jest włączające czy wykluczające. Linie te również kształtują klimat (rozumiany jako warunki atmosferyczne, zasoby itd.). Uznanie, że „architektura jest klimatem”, ujawnia te zależności, łączy je z wynikającymi z nich konsekwencjami i wyzwaniami; te kwestie zbyt długo były lekceważone. Chcemy, by te relacje zostały uznane za niezaprzeczalne. Architekci zyskają sprawczość, gdy zamiast koncentrować się na objawach, zaczną uwzględniać skutki swoich praktyk.

AK: Mówiąc o sprawczości, wspomnijmy o waszym projekcie badawczym i książce Spatial Agency. Other Ways of Doing Architecture [Sprawczość przestrzenna. Inne sposoby uprawiania architektury] opublikowanej wraz z Jeremym Tillem i Nishat Awan w 2011 roku. Idea sprawczości pojawiła się w badaniach nad architekturą po serii publikacji i konferencji na ten temat około 2009 roku. W książce mapowaliście rozmaitych aktorów działających sprawczo w przestrzeni – głównie kolektywy, które uprawiały architekturę w niekonwencjonalny sposób. Rozumienie sprawczości bazowało w niej po części na pismach Anthony’ego Giddensa i jego koncepcji wiedzy wzajemnej. Jakie zmiany zaszły w tym podejściu i jak dzisiaj pojmujecie sprawczość, konfrontując ją z hiperobiektem, jakim według Timothy’ego Mortona jest katastrofa klimatyczna?

TS: Koncepcje sprawczości przestrzennej oraz ich podstawy wciąż mają znaczący wpływ na moją pracę, choć oczywiście ewoluowały, poszerzając swój zakres. Odkryłam to zagadnienie podczas studiów architektonicznych pod koniec lat 90., kiedy kanon historii i teorii architektury był dość wąski. Kwestionując tę ograniczoną perspektywę, założyliśmy wówczas wraz z innymi studentkami i studentami architektoniczną spółdzielnię pracowniczą: Glasgow Letters on Architecture and Space (G.L.A.S.). Zyskaliśmy wielu sojuszników – osoby, które w swoich działaniach architektonicznych nie kładły nacisku na samą estetykę, lecz badały inne czynniki mające wpływ na architekturę. Książka Spatial Agency pozwoliła nam pokazać, że istnieje wiele różnych sposobów uprawiania architektury, które koniecznie musimy poważnie rozważyć i umieścić na pierwszym planie. Nieustannie fascynują mnie alternatywne metody działania, które pozwalają podejmować próby zrozumienia narzędzi i mechanizmów produkcji stojących za architekturą. To myślenie leży także u podstaw projektu Architektura jest klimatem. Mimo kluczowej roli klimatu w nauczaniu architektury był on traktowany marginalnie. Sprawczość przestrzenna odnosi się do polityki i etyki, relacji społecznych, fizycznych i organizacyjnych, ja zaś patrzę na nią dziś w mojej pracy przez pryzmat klimatu. Nasza krytyka edukacji i praktyki architektonicznej jest teraz precyzyjniejsza, co przekłada się na większą różnorodność naszych projektów.

Architektura jest klimatem, diagram powstały na bazie badań kolektywu
MOULD w 2023 roku dla e-flux i Jencks Foundation
Ilustracja: Sarah Bovelett

Wraz z szerszymi przemianami geopolitycznymi zmieniły się także punkty odniesienia. Odchodzimy od eurocentrycznych idei, pojęć i koncepcji na rzecz antykolonialnych perspektyw i sposobów myślenia. Chociaż od dawna nie odwoływałam się do Giddensa, koncepcja wiedzy wzajemnej – odrzucenie hierarchii zakorzenionych w większości relacji zawodowych i otwarcie się na wkład wszystkich – pozostaje aktualna.

AK: Twoje badania koncentrują się na działaniach kolektywów, aktywistek, praktyków miejskich, a także aktywnych jednostek, które potrafią zmieniać pole architektury. W ramach wystawy Lary i penaty. O budowaniu poczucia bezpieczeństwa w architekturze [na Biennale Architektury w Wenecji – przyp. red.] przyglądamy się zwykłym użytkownikom przestrzeni i ich sposobom osiągania poczucia sprawczości w środowisku zabudowanym. Czy sądzisz, że każdy może stać się sprawczym podmiotem w przestrzeni – w rozumieniu, które prezentujesz w badaniach?

TS: Zasadniczo tak. Nie każdy jednak ma te same warunki, panuje tu duża nierówność. Nie można mówić o sprawczości (ani o stawaniu się sprawczym podmiotem) bez uwzględnienia przywilejów oraz możliwości działania – osobistych, finansowych i innych. Osoby, które pracują na dwóch lub trzech etatach, mają obowiązki opiekuńcze, dysponują ograniczonymi zasobami finansowymi i nie mogą swobodnie wybierać miejsca i sposobu życia, mają ograniczony poziom sprawczości, czyli zdolności do negocjowania istniejących warunków i przynajmniej częściowego ich zmieniania. Teoretycznie zatem każdy człowiek posiada sprawczość i w idealnym świecie każdy mógłby stać się takim podmiotem. Weźmy na przykład miejskie i partyzanckie ogrodnictwo lub praktyki troski o przestrzeń miejską; w działaniach tych przejawia się poczucie sprawczości. Sprawczość przestrzenna zawsze jednak dotyczy również kwestii strukturalnych. Dlatego w każdym przypadku zapytałabym o to, jak dana praktyka odnosi się do władzy. Czy dąży do fundamentalnej zmiany warunków, które krytykuje? Bez tego nie ma mowy o sprawczości przestrzennej.

Widok prezentacji kolektywu MOULD na wystawie Palace of Un/Learning,
Deutsches Architektur Zentrum w Berlinie
Fot. Silke Briel

AK: W Spatial Agency pisałaś, że sprawczy podmiot w przestrzeni „działa wspólnie z innymi lub w ich imieniu”.

TS: Odnosiłam się do idei wiedzy wzajemnej i jej aspektów relacyjnych. Stwierdzenie, że działa się wspólnie z innymi lub w ich imieniu oznacza wyjście poza własne ramy i przejście w tryb działania opierający się na powiązaniach i odpowiedzialności. W tej perspektywie uznaje się, że nasze działania rodzą konsekwencje wykraczające daleko poza sferę indywidualną, oraz świadomie dostosowuje się wysiłki, intencje i cele do wspólnego dobra. Można też powiedzieć, że sprawczość przestrzenna nie dotyczy w naszym ujęciu sprawczości jednostki, lecz sprawczości zbiorowej.

AK: Napięcie między jednostką a zbiorowością interesuje mnie także ze względu na afekty, lęki i emocje. Psychologiczny wymiar środowiska zabudowanego można ponownie powiązać z jednostką lub społecznością, z doświadczeniem lęków lub emocji na poziomie indywidualnym lub społecznym. W jednym z podcastów towarzyszących projektowi Architektura jest klimatem Jeremy i ty często – być może nawet nieświadomie – odnosiliście się do emocji, mówiąc, że coś jest przerażające albo wywołuje ciekawość lub niepokój. Wasze badania napędzane były pewnymi podskórnymi emocjami. Również w spekulatywnych wizjach przyszłości, którymi podsumowaliście projekt, znalazły się nawiązania na przykład do wrażliwości. Jak podeszlibyście do emocji w badaniach i praktyce architektonicznej w kontekście sprawczości przestrzennej i katastrofy klimatycznej? Czy emocje są istotnym czynnikiem, czy też czymś, co pozostaje jedynie w tle projektów badawczych i nie wpływa na narrację architektoniczną?

TS: W projekcie Architektura jest klimatem poddajemy ostrej krytyce binarne podziały stworzone przez tych, którzy decydowali o kształcie nowoczesności. Na przykład podział na to, co racjonalne, i to, co emocjonalne. W architekturze racjonalność objawia się pod postacią eksperta, inżyniera, podmiotu operującego logiką. Podejmowane decyzje są racjonalne, a wszystko, czego nie da się wyjaśnić w ramach projektu nowoczesności, jest uznawane za bezużyteczne, niewykonalne, nieważne. Robi się tak najczęściej w dobrej wierze, ale patriarchalna struktura i logika często sprawiają, że obecny stan rzeczy jest niedostatecznie krytykowany.

Eksploracja możliwych ram antykolonialnych poprzez bycie i uczenie się
w polu: dosłownie i w przenośni
Fot: Tatjana Schneider

Wprowadzenie emocji do dyskusji to nasz sposób uznania istnienia innych wymiarów, na przykład praktycznej wiedzy codziennej, ale także koniecznej krytyki struktur, które doprowadziły do doświadczanej obecnie katastrofy klimatycznej. Apel o uwidocznienie tych wymiarów ma skłonić do myślenia poza schematami, dostrzegania wzajemnych powiązań występujących w różnych skalach, a także ograniczeń pewnych metod i narzędzi. bell hooks pisała, że „nie ma uwłasnowolnienia bez bezbronności”. Jako osoba pracująca w szkole architektury postrzegam to jako konieczność ujawnienia własnych ograniczeń, uznania różnorodności ludzkich doświadczeń oraz tego, że profesjonalizm oznacza także wrażliwość na te odmienne stanowiska.

AK: Architektura jest klimatem w kontekście katastrofy klimatycznej odnosi się do wrażliwości istot ludzkich i nieludzkich oraz systemów, których istnienie musimy uznać i potraktować jako punkt wyjścia dla naszej przyszłej sprawczości. Być może wciąż brakuje nam narzędzi pozwalających włączyć afekty do badań architektonicznych?

TS: Zgadzam się z tym. Wydaje się, zwłaszcza w naszej części świata, że utraciliśmy kontakt z wymiarem planetarnym i zapomnieliśmy, jak wsłuchiwać się w inne głosy – ludzkie i nieludzkie – oraz zwracać uwagę na inne siły, takie jak polityka, kultura, ekonomia. Takie narzędzia i mechanizmy odnaleźć można jednak w innych dziedzinach, a także w przestrzeniach pozadyscyplinarnych.

AK: Kolektyw MOULD poszukuje innych narzędzi i interdyscyplinarnych sposobów uprawiania architektury. Współpracujecie z osobami z różnych dziedzin i tworzycie sieci, w których spotykają się rozmaite praktyki: od nauki, literatury, filmu po studia nad przyszłością. Czy zmiana w dyskursie architektonicznym wymaga nowych narzędzi – pochodzących z innych dyscyplin lub nowo wynalezionych?

TS: Jak powiedziałam, nie jestem pewna, czy potrzebujemy nowych narzędzi (to oznacza, że trzeba byłoby je wynaleźć, zanim można byłoby z nich skorzystać). Mamy sporo narzędzi pozwalających uwidaczniać nasze ograniczenia i wyzwania. Dysponujemy także wystarczającą wiedzą, by działać w sposób, który nie szkodzi nieustannie planecie. Nasz przekaz brzmi jednak: Architekturo przez duże A, nadal czegoś ci brakuje, twoje pole widzenia jest zbyt wąskie, podobnie jak twoje działania i grupa, której służysz. Współpracujemy z innymi, ponieważ wskazują te niedostatki i wyzwania znacznie wyraźniej niż nasza własna dyscyplina (choć to w końcu zaczyna się zmieniać). Wracając do kwestii narzędzi: uważam, że potrzebujemy siebie nawzajem, aby wyraźnie manifestować nasze stanowisko, aby wyjść poza pewne kręgi. Pytanie dotyczy zatem nie tyle narzędzi, ile relacji: jak robić rzeczy razem i czego można się nauczyć z przeszłych i obecnych praktyk w zakresie organizowania spotkań, sytuacji, osiągania masy krytycznej.

AK: W projekcie Architektura jest klimatem staraliście się poruszyć i uchwycić pewne scenariusze przyszłości. Zostały one przedstawione na stronie internetowej podsumowującej projekt, która zawiera również przegląd różnorodnych przykładów sprawczości przestrzennej w kontekście katastrofy klimatycznej – w formie stale zmieniającej się chmury hipotez. W haftowanym diagramie zbocza góry, o którym wspomniałyśmy na początku, pojawiają się pęknięcia – w nich tkwi potencjał zmian i tam mogą urzeczywistnić się przyszłości. Świadomie używacie liczby mnogiej, mówiąc o przyszłościach: „Podkreślamy, że w szczelinach teraźniejszości współistnieje wiele przyszłości. Obie strony [diagramu] są połączone nacięciami w hafcie, które wskazują, że realne Przyszłości można odnaleźć jedynie poprzez krytykę i transformację przeszłych Fundamentów”.

TS: Zrozumienie systemów i struktur, które ukształtowały teraźniejszość, jest najważniejszą zasadą zarówno Spatial Agency, jak i projektu Architektura jest klimatem. Oba projekty wskazują na wyzwania i czynniki, które nas obezwładniają i trzymają w ryzach. Jednak w obu inicjatywach prezentowane są również przykłady kreowania świata w bardziej podmiotowy sposób. Pęknięcie to wyjątkowo piękna metafora – wskazuje ograniczenia systemu lub struktury, a pielęgnowanie tego, co wyłania się z tych szczelin, przyczynia się do ich dalszego powiększania.

GLASmanual, zbiór ośmiu plakatów podsumowujących działania spółdzielni
pracowników architektury Glasgow Letters on Architecture of Space (GLAS)
współzałożonej przez Tatjanę Schneider
Fot. Tatjana Schneider

Inspiracją dla sekcji projektu Architektura jest klimatem poświęconej Przyszłościom była wykorzystująca zestaw kart metoda Oblique Strategies [Strategie niejednoznaczne], opracowana przez Briana Eno i Petera Schmidta. My również stworzyliśmy zestaw kart mających skłonić do nieszablonowego myślenia, zainspirować do tworzenia scenariuszy przyszłości, zachęcić do działania i aktywować rozmaite sposoby myślenia. Karty te wprowadzają zakłócenia i spowolnienia, wytrącają z utartych ścieżek działania. Zależy mi przede wszystkim na podważeniu przekonania o braku możliwości zmian i wprowadzeniu pojęcia sprawczości na nowo do gry. Uważam, że każda i każdy z nas ma sprawczość i moc działania wbrew przyjętym zasadom. Powinniśmy to jednak robić, pracując razem i budując sojusze, by kwestionować i zmieniać obecne układy sił.

Tłumaczenie z angielskiego: Łukasz Mojsak

Tekst pochodzi z katalogu wystawy Lares et penates. On building a Sense of Security in Architecture [Lary i penaty. O budowaniu poczucia bezpieczeństwa w architekturze], ed. Aleksandra Kędziorek, Zachęta – National Gallery of Art: Warszawa 2025. Dziękujemy Autorkom i Zachęcie za zgodę na publikację.