W poniedziałek 24 lipca 2023 roku, chwilę po godzinie drugiej w nocy, w mieszkaniu na dwudziestej drugiej kondygnacji, w kijowskiej dzielnicy Darnica, obudził mnie alarm. Nie wiedziałem, gdzie jest najbliższy schron. W pierwszym odruchu chciałem zejść do piwnicy. Zaraz potem uznałem, że po nocy spędzonej w takich warunkach zmęczenie obniży moją użyteczność w pomocy przy odbudowie – na tę aktywność przeznaczyłem następne dwa dni moich objazdowych wakacji w Ukrainie. Trzecia myśl: telefonicznie zasięgnąć języka u Kateryny i Ołeksandra. Mieszkają dziewięć pięter niżej, a właścicielką tego mieszkania jest mama Kateryny. Użyczyli mi go, bo była wtedy z ich córką na daczy. Czwarta myśl: nie będę ich budził, jeśli alarm byłby poważny, powiadomiliby mnie. Wtedy sobie przypomniałem, że Lech Kłosiewicz, promotor mojego doktoratu, mawiał: „jeśli nie wiadomo, co robić, najlepiej nie robić nic”.
Po raz pierwszy usłyszałem ten bon mot przed trzydziestką. Wtedy się oburzyłem. W wieku lat czterdziestu ośmiu doceniłem jego mądrość. Wziąłem prysznic i wróciłem do łóżka. Rano, w samochodzie, spytałem Ołeksandra, z jakiego powodu zawył alarm. „Nie wiem. Moją żonę czasem budzą alarmy, mnie nie, do schronu nie chodzimy nigdy” – usłyszałem w odpowiedzi. Małżeństwo Kateryna Poliszczuk i Ołeksandr Kahał prowadzą fundację Gurtum1. Obecnie organizuje naprawy, odbudowy i sprzątanie po atakach rakietowych i dronowych nękających Kijów. W spokojniejszym dla ukraińskiej stolicy 2023 roku zajmowała się głównie odbudową, remontami i… wyposażała w schrony niewielkie obiekty publiczne na północnych przedmieściach, które ucierpiały w trakcie pamiętnej rosyjskiej ofensywy na przełomie lutego i marca 2022 roku. Ołeksandr (z wykształcenia ekonomista, przed pełnoskalową inwazją zawodowo robił wizualizacje architektoniczne) nie pracował wtedy zarobkowo. Społecznie kierował grupą wolontariuszy, wraz z nimi od poniedziałku do soboty działał na miejscu, dowoził część ekipy, robił zakupy na potrzeby odbudów. Kateryna łączyła pracę zarobkową (rodzina musiała z czegoś żyć) z obsługą kontaktów fundacji i jej mediów społecznościowych, a w soboty dołączała do prac fizycznych przy odbudowie. Ci dwoje i skupieni wokół nich ludzie przywrócili do życia między innymi niewielką szkołę w Hostomelu, po zniszczeniach skazaną na rozbiórkę. Uczniowie wrócili z nauki online na stacjonarną już we wrześniu 2023 roku. Obok szkoły wolontariusze Gurtum zbudowali schron stylizowany na chatę hobbita. Przedszkole w pobliskich Ozirach zawdzięcza im schron z malowidłami o tematyce kosmicznej. W takim urządzaniu schronów chodzi także o to, by uczynić je miejscami codziennych zabaw dzieci.
Fot. Gurtum
Trzy dni po nocnej pobudce syreny alarmowe przerwały forum „Współpraca na rzecz odbudowy”. W wieżowcu Business Center Guliver w centrum Kijowa organizacje i grupy zaangażowane w odbudowę prezentowały swoje działania i najbliższe plany. Moderator spotkania poinformował: „Najbliższe miejsce ukrycia to garaż podziemny tego budynku. Bezpieczniejsze jest na stacji metra Pałac Sportu. Wszyscy jesteśmy dorośli. Każdy sam decyduje, czy iść, czy zostać”.
Wyszło zaledwie siedem osób. Byłem w tej grupie tylko dlatego, że na spotkanie zabrała mnie ze sobą Wałentyna Szulimborska, wówczas pracownica organizacji Ro3kvit. Wytłumaczyła mi, że po 24 lutego 2022 roku wróciła z Holandii do Ukrainy, żeby działać na rzecz odbudowy, a nie zginąć. Dźwięk syren sprowadził na stację metra tłumy. Ponieważ mieszkałem przy naziemnym odcinku linii, powrót do domu miałem zablokowany do końca alarmu. Po jego odwołaniu pojechałem najpierw w przeciwnym kierunku, gdyż na stacjach w centrum nie dawało się wsiąść.
Fot. Gurtum
Wojna powszednieje niczym COVID
Każdy alarm jest ogłaszany tak samo: rozlega się wycie syren. W aplikacjach można sprawdzić powód: czy w Rosji wzbił się w niebo samolot z rakietami, czy trwa atak. Podawane są tory lotu rakiet, dronów.
W Ukrainie, tak jak w Polsce, jest za mało schronów. Po 24 lutego 2022 roku bardzo szybko wyznaczono ukrycia i miejsca doraźnego schronienia2. Ich zagęszczenie władze starały się dostosować do czasu lotu rakiety wystrzelonej przez Rosjan. W centrum Charkowa ukrycia rozmieszczono tak, aby odległość do nich była nie większa niż 50 metrów, w centrum Kijowa nie większa niż 100 metrów, a w centrum Lwowa nie większa niż 150 metrów3. W wielu miejscach po prostu dostosowano piwnice, ich okna zabezpieczono workami z piaskiem. Jeśli nie było piwnicy, adaptowano pomieszczenia na parterze. Na ulicach i placach niektórych miast bliżej frontu lub granic z Rosją stanęły ukrycia z prefabrykatów. Mają je do dyspozycji między innymi mieszkańcy Dniepra, w tym Kateryna Kozłowa, architektka i autorka tekstów o architekturze. W 2023 roku powiedziała mi, że nie chodzi do schronów, bo tereny okupowane przez Rosjan są tak blisko, że w najpoważniejszych sytuacjach alarmy nie zdążyły wybrzmieć wystarczająco wcześnie. W Dnieprze podczas alarmów nie przestaje kursować komunikacja miejska.
Tym zaskakującym dla mnie odkryciem podzieliłem się we Lwowie ze znajomymi z urzędu miasta. Orest Ołeskiw, wówczas dyrektor Biura Transportu, wyjaśnił mi: „Komunikacja publiczna w trakcie alarmów nie kursuje tylko w trzech miastach: Kijowie, Tarnopolu i Iwano-Frankiwsku. W dwóch ostatnich miastach jest bezpieczniej nawet niż we Lwowie”. Sarkastycznie podsumował: „Znakomita zachęta do korzystania z komunikacji miejskiej zamiast z samochodu”.
Fot. Gurtum
Sporo osób, które opuściły Ukrainę w 2022 roku, już tam wróciło, choć nie jest bezpieczniej. W dodatku ludzie przestali chodzić do schronów. Nasuwają się analogie z czasów covidowego lockdownu. Przy trzycyfrowej łącznej liczbie zachorowań w skali kraju i ani jednej śmierci rygorystycznie przestrzegaliśmy zalecenia „Zostań w domu, ratuj życie”. Kiedy dzienna liczba zachorowań wynosiła kilkadziesiąt tysięcy, a śmierci szły w setki, COVID nam spowszedniał. Nie przesądzam, że stosowania się do obostrzeń poniechaliśmy z lekkomyślności. Niekiedy ludzie ryzykują utratę życia, aby zminimalizować skalę straty jego znacznej części z powodu przebywania w miejscach, w których trudno funkcjonować.
Wniosek z tej postawy płynie taki, że w każdym mieszkaniu, zakładzie produkcyjnym i biurze należy zorganizować przestrzeń w miarę bezpieczną i funkcjonalną zarazem, jedynie z ograniczonym komfortem: spać na leżąco, pracować, jeść, przygotowywać posiłki. Nie ja wpadłem na ten pomysł. Takie rozwiązania są stosowane w świecie, a w Ukrainie analizowane i prezentowane4. W marcu 2022 roku, w punkcie recepcyjnym w Chełmie, rozmawiałem z Ukrainką, która w łazience przeżyła atak rakietowy na Charków. Pokazała mi na smartfonie zdjęcie swojego bloku: z budynku pozostały kilkunastopiętrowe wieże trzonów – klatki schodowe i przylegające do nich łazienki. Wyrastały z rumowiska wielkich płyt.
Oczywiście poruszamy się w dotychczasowym zakresie działań wojennych. Użycie broni jądrowej niosłoby nieporównywalnie większe wyzwania.
Fot. Gurtum
Dancingi, imprezy, konferencje, warsztaty
W maju 2019 roku Rosja okupowała Krym, a w Donbasie toczyła wojnę przeciwko Ukrainie. Wyskoczyłem wtedy z kolegami na weekend do Kijowa. W knajpie przy stacji metra Chreszczatyk, czyli w ścisłym centrum miasta, trafiliśmy na karaoke, a tam na piosenkę Wona (Ona) Płaczu Jeremiji, z wersem o rusyfikowanych miastach. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że została napisana na przełomie lat 80. i 90., a nagrana w 1995 roku. Nie rozumiałem też wielu słów. Odebrałem ją jako aktualny opis sytuacji w kraju częściowo okupowanym przez Rosję. Doznałem szoku, gdy następny uczestnik zaśpiewał piosenkę Podmoskownyje wieczera (Podmoskiewskie wieczory). W szóstym roku wojny rosyjska popkultura wciąż funkcjonowała w Kijowie. W innym lokalu stała szafa grająca z trzema kategoriami piosenek: ukraińskie, rosyjskie i zagraniczne.
W lipcu 2023 roku rosyjska piosenka nie miała już szans wybrzmieć w publicznym miejscu w Kijowie. Za to w zespole parkowym Hidropark na dnieprzańskich wyspach stolicy trafiłem na fajf z tańcami do polskiej piosenki Żono moja zespołu Masters. Pochopnie uznałem ten epizod za przesunięcie zainteresowań popkulturowych. Chwilę później dowiedziałem się, że wśród uczestników zabawy przeważali żołnierze i żołnierki międzynarodowego batalionu ukraińskiej armii. Do Kijowa wyskoczyli z frontu na kilkudniową przepustkę i zamawiali przeboje z krajów swojego pochodzenia
W Mikołajowie, sześćdziesiąt kilometrów od frontu, ukraińskich flag i innych symboli patriotycznych jest wyraźnie mniej niż w głębi kraju. Na osiedlu Namyw, na terenie wcześniej zalanym po zniszczeniu tamy w Nowej Kachowce, nie zauważyłem ani jednego. Czekając na kolację w nadrzecznej restauracji, pomyślałem, że tamtejsi ludzie unikają patriotycznej symboliki, gdyż kojarzą ją z wojną. W Mikołajowie z powodu wojny płynie z kranów słona woda, bo Rosjanie zniszczyli wodociąg doprowadzający wodę pitną z ujęcia na odcinku rzeki, do którego nie dociera cofka słonej wody z Morza Czarnego. Teraz po wodę pitną trzeba się udawać do specjalnych punktów poboru albo kupować ją w automatach.
Fot. Hubert Trammer
Doszedłem jednak do wniosku, że brak symboliki patriotycznej wynika chyba z ostrożności, żeby nie wskazywać wrogowi celów. Zaczął się bowiem dancing, do tańca przygrywały piosenki budzące ducha bojowego: Forteca Bachmut zespołu Antytila, Morśka pichota (Piechota morska) Ołeksandra Położynskiego, remiks piosenki Stepana Hihy Cej son (Ten sen) nagrany przez Łesię Nikitiuk. W nowej wersji artystce co noc śni się Ukraina w przedwojennych granicach, poligon wojskowy na placu Czerwonym, zniszczenie przez Romów rurociągu Nord Stream i Chiny z granicą na Uralu.
Niektórych spoza Ukrainy szokuje, że w kraju ogarniętym wojną ludzie tańczą i piją piwo w knajpach. Może nigdy nie pomyśleli, że wielu z nas zdarzyło się zatańczyć w tym samym tygodniu, w którym byliśmy na pogrzebie. Wojenna rzeczywistość, nasycona tragedią, wyzwala potrzebę zachowania w życiu obszarów normalności i odreagowania.
Kolejne fazy rosyjskich ataków na ukraińską tożsamość i samodzielność wzmacniały identyfikację Ukraińców z ojczyzną oraz aktywność społeczną i obywatelską. Ukraińcy ruszyli udzielać się i w ramach organizacji pozarządowych, i w działaniach nieformalnych. Skokowo przybyło tych aktywności po eskalacji wojny w 2022 roku, nastąpił między innymi wysyp różnego rodzaju wydarzeń związanych z architekturą i urbanistyką. Od 2014 roku w Dnieprze odbywa się festiwal sztuki Construction. Łączy współczesne sztukę i muzykę oraz kształtowanie przestrzeni publicznych, również w kontekście odbudowy. Od 2018 roku aktywiści, studenci, naukowcy, urzędnicy, architekci i inne grupy spotykają się na Ukraińskim Forum Urbanistycznym. Program wydarzenia wykracza poza tradycyjnie rozumianą urbanistykę, uwzględnia na przykład sytuację weteranów wojennych. Organizatorem jest działające od 2010 roku Centrum Badania Społeczeństwa Cedos5 – think tank, biuro urbanistyczne i wspólnota w jednym. Tworzy opracowania naukowe i szkolenia. W 2024 roku dostało nagrodę Nowego Europejskiego Bauhausu za sieć lokalnych centrów społecznych w budynkach adaptowanych na ten cel.
Fot. Hubert Trammer
W 2023 roku Anton Kołomiejcew, architekt miasta Lwowa, zainicjował Lwowskie Forum Urbanistyczne. Pierwsza edycja przyciągnęła niemal tysiąc osób, druga ponad tysiąc, trzecia – ponad 1,5 tysiąca. Impreza daje Ukraińcom możliwość zapoznania się z działalnością architektów i urbanistów z zagranicy. Jest to szczególnie istotne w sytuacji, gdy mężczyźni w wieku poborowym nie mogą bez specjalnego zezwolenia opuścić kraju, nawet na krótki czas. Przyjechali między innymi Shigeru Ban, Alejandro Aravena, Johannes Tovatt (główny urbanista Seestadt Aspern). Na zaproszenie Kołomiejcewa pozytywnie odpowiadają osoby na analogicznych stanowiskach, w 2024 roku między innymi Piotr Lorens, architekt Miasta Gdańsk. Wydawnictwo Dom Publishers rozdaje uczestnikom swoje książki. Na Lwowskim Forum Urbanistycznym prezentują się przeróżne inicjatywy z Ukrainy. Poglądy są wymieniane tym szerzej, że przyciąga ono urzędników, architektów prowadzących pracownie, aktywistów i studentów.
Od 2023 roku obywa się Ogólnoukraińskie Forum Miejskiej Mobilności. Lista imprez architektoniczno-urbanistycznych w Ukrainie jest znacznie dłuższa, sporo pozycji dopisał wzrost zainteresowania w świecie odbudową Ukrainy. Wiele krajów wspiera te wydarzenia i wysyła swoich przedstawicieli. W tym kontekście mam wrażenie, że Polska swój udział oddaje walkowerem. Łatwo dostępny, a mniej zagrożony atakami Lwów wręcz oblegają osoby chętne do współpracy. Im dalej na wschód, tym ich mniej. Organizatorzy festiwalu Construction w Dnieprze wzmiankują na swojej stronie internetowej, że od 2022 roku ubywa mu uczestników z zagranicy6.
Julian Czaplinski prowadzi dużą pracownię architektoniczną (zatrudnia ponad sto osób) AVR Development i vlog o tematyce architektoniczno-urbanistycznej (CHAPLINSKY VLOG), w latach 2015–2019 był architektem miasta Lwowa, a w latach 2019–2020 – wiceministrem rozwoju lokalnego i terytorialnego. W rozmowie ze mną we wrześniu 2022 roku podkreślił, że rozszerzenie się w 2022 roku rosyjskiej wojny umieściło Ukrainę w centrum uwagi. O wcześniejszej marginalnej pozycji kraju świadczył jego zdaniem brak w Ukrainie oddziałów wielu międzynarodowych firm – była obsługiwana przez ich filie w Polsce lub Rosji.
Trwająca odbudowa, jej wizje i granice
Osoby niezorientowane w temacie sądzą przeważnie, że odbudowa rozpocznie się dopiero po zakończeniu wojny. Prawda jest taka, że jeśli bomba uszkodzi dach, nie ma sensu czekać z jego naprawą, może latami. Deszcz, wiatr i śnieg zwiększyłyby skalę zniszczeń. Tym tropem poszli założyciele organizacji Liwyj Bereh (Lewy Brzeg)7: Ksenija Kalmus, Władysław Szarapa i Ihor Okuniew. Działali wolontaryjnie, lecz zatrudniali ekipy wyspecjalizowane w naprawie dachów. Resztę prac budowlanych zostawiali innym.
Odbudowa Ukrainy nie ogranicza się do działań grup wolontaryjnych. W Charkowie została podjęta odbudowa słynnego zespołu Dzierżprom, uszkodzonego przez Rosjan. Do przetargu na projekt odbudowy zgłosiła się tylko jedna pracownia, prowadzona przez Olhę Kleitman. Odkryła w jego piwnicy złożone stare okna. Trafiły tam po wymianie na nowe, z plastikowymi ramami.
Miasteczko Basztanka w obwodzie mikołajowskim znacznie ucierpiało na skutek walk w 2022 roku. W maju 2025 roku zastałem je wciąż w znacznym stopniu zniszczone. Całkowicie odbudowany był supermarket sieci ATB. Działań wojennych nie przetrwały obfite przeszklenia lokalnego sklepu wielobranżowego; zastąpiono je ścianami o ograniczonych przeszkleniach, część dostała dodatkowe zabezpieczenie arkuszami blachy. Działalność handlową zniszczony sklep budowlany kontynuował w ruinach. Część okien domu kultury zamurowano, wiele budynków nadal było zniszczonych albo znacznie uszkodzonych. Pracownicy biura obsługi mieszkańców urzędowali w prefabrykowanym pawilonie, pojawił się w ramach działań pomocowych. Po Basztance oprowadzili mnie architekt Jewhen Kokikto i Lilija Atnażewa, współpracownica zagranicznych organizacji pomocowych. Krytycznie odnieśli się do wzniesienia tego pawilonu; uważali, że środki, z których go sfinansowano, należało przeznaczyć na odbudowę siedziby urzędu miasta lub innego obiektu na potrzeby miejskiej administracji. Wszechobecnym widokiem w bardziej poszkodowanych przez wojnę miastach są okna zabezpieczone płytami wiórowymi, a także ruiny. W maju 2025 roku zobaczyłem, że tak jest też w Odessie i Mikołajowie.
Fot. dzięki uprzejmości Lviv Urban Forum 2024
Powstają również szersze plany i wizje, wiele z nich z zagranicznym zaangażowaniem. Firmy i uczelnie z Włoch, przy wsparciu Europejskiej Komisji Gospodarczej Narodów Zjednoczonych UNECE, w ramach programu UN4UkrainianCities opracowały masterplan dla Mikołajowa8, ważny dokument dla miejscowych władz. Zawiera różnorakie analizy, dotyczą między innymi zakresu zniszczeń i aktualnego użytkowania terenów, propozycje przekształceń przekrojów wybranych ulic, odniesienia do rozwiązań w innych miastach Europy, w których autorzy masterplanu dostrzegli analogie z Mikołajowem, na przykład terenów portowych w Hamburgu i Kopenhadze. Wskazuje także lokalizacje potencjalnych projektów pilotażowych, między innymi dotyczących mieszkalnictwa i terenów publicznych. Notabene w program UN4UkrainianCities włączono działania Fundacji Normana Fostera dla Charkowa.
Trzy zespoły z Ukrainy i jeden międzynarodowy opracowały w ramach programu Mariupol Reborn wizje rozwoju Mariupola na czas po wyzwoleniu miasta spod rosyjskiej okupacji9. Program zainicjował – działający na wysiedleniu – mer Mariupola Wadym Bojczenko.
Fot. Hubert Trammer
Rozmaite wizje związane z odbudową wypracowało Balbek Bureau i zebrało je pod marką RE:Ukraine10.
Francuski architekt Martin Duplantier w działania na rzecz Ukrainy zaangażował się w 2014 roku, tuż po rozpoczęciu przez Rosjan wojny przeciwko Ukrainie. Początkowo z własnej kieszeni finansował projekty, głównie architektoniczne i z zakresu architektury krajobrazu. Później zaczął pozyskiwać sponsorów. Obecnie jego pracownia ma filię we Lwowie. Oprócz pracy nad projektami powołał do życia kilka inicjatyw, między innymi fundację arch4ua (ochrona dziedzictwa) i RebuildGreenUA (organizacja szkoleń i konferencji dotyczących odbudowy, przebudów i budowania metodami mniej niż standardowe obciążającymi dla środowiska). Tworzy też bazy danych na temat dostępności materiałów, w szczególności lokalnych, naturalnych i pochodzących z odzysku, dla ograniczenia długości dróg dostaw11.
Fot. Liwyj Bereh
Ukraińska grupa RE:think działa na rzecz ekonomii cyrkularnej, a zwłaszcza powtórnego wykorzystania elementów odzyskanych z ruin. Założyciel Roman Puczko po studiach w Holandii zdecydował się wrócić do Ukrainy.
Koalicję Urbanistyczną na Rzecz Ukrainy Ro3kvit założył holenderski architekt Fulco Treffers we współpracy z Ołehem Drozdowem, właścicielem jednej z czołowych ukraińskich pracowni architektonicznych i założycielem Charkowskiej Szkoły Architektury. Wśród różnorodnych wizji wypracowanych przez tę inicjatywę jest i dotycząca ukraińskiego odcinka rzeki Dniepr, z uwzględnieniem kontekstu całego jej biegu. Koncepcja powstała we współpracy z Greenpeace12.
Fot. Liwyj Bereh
Wizję urbanistyczną dla Łucka (Urban Vision Lutsk) – stolicy Wołynia, położonej z dala od frontu, blisko z granicy z Polską – przygotowała pracownia Urban Reform z pomocą organizacji Misto Reboot, na zlecenie organizacji Algorytm, założonej przez lokalnych biznesmenów. Algorytm współorganizuje różne wydarzenia, między innymi serię wykładów Urban Talks, konferencję „Kompleksowe planowanie przestrzenne gmin fundamentem zrównoważonego rozwoju Ukrainy” (wraz z USAID; Łuck, październik 2024), najnowszą edycję Ukraińskiego Forum Urbanistycznego (Łuck, wrzesień 2025). Ta ostatnia była rezultatem współpracy z mocno lewicowym Cedosem. Zajmuje się on między innymi tematem mieszkalnictwa socjalnego i korzysta ze stałego wsparcia Fundacji Heiricha Bölla (związanej z niemiecką Partią Zielonych). Założyciele Algorytmu na wiele sposobów, w tym finansowo, wspierają założoną przez łuckich architektów i aktywistów organizację Misto Reboot. Wcześniej polegała ona wyłącznie na wolontariacie osób ją współtworzących.
Mikołajów korzysta ze wsparcia Królestwa Danii. Duńczycy sfinansowali między innymi zakup trolejbusów z akumulatorami, szkolenia i wyposażenie przestrzeni seminaryjnej w urzędzie miasta. Jewhen Polakow, architekt miasta Mikołajowa, wraz ze swoim zespołem i we współpracy z Mikołajowskim Zawodowym Kolegium Budowlanym Kijowskiego Narodowego Uniwersytetu Budownictwa i Architektury organizuje dla tutejszych studentów architektury warsztaty z osobami z zagranicy. Część zajęć dotyczy tematów ważnych dla miasta, nauczyciele przyjeżdżają do Mikołajowa na własny koszt albo prowadzą zajęcia online. Właśnie w takiej roli po raz pierwszy tam pojechałem. Mikołajów uczestniczy w programie UREHERIT, dofinansowanym przez Unię Europejską i Litewską Radę Kultury. Koordynuje go Litewska Unia Architektów, współtworzą ją organizacje architektoniczne z Austrii, Danii, Estonii, Rumunii, Szwecji i Ukrainy oraz Architects Council of Europe. Mikołajów wszedł do programu, aby uzyskać wsparcie w działaniach na rzecz renowacji Domu Oficerów Floty, wykorzystywanego na cele społeczno-kulturalne. Budynek powstał w 1824 roku, ucierpiał w II wojnie światowej, ale został odbudowany. W ramach programu przygotowano materiały dla uczestników konkursu architektonicznego (został rozstrzygnięty 14 listopada 2025 roku, z moim skromnym udziałem). Projekt mikołajowski jest jednym z dwunastu projektów zgłoszonych do programu UREHERIT.
Fot. Hubert Trammer
Iwano-Frankiwsk (dawny Stanisławów) zgłosił renowację i przebudowę kompleksu Pałacu Potockich. Główny korpus zespołu nigdy nie powstał, reszta przez większość czasu jego istnienia była szpitalem. Stopniowa renowacja i adaptacja na cele związane z kulturą trwa od lat. W 2023 roku byłem w komitecie naukowym konferencji „Architektura wyzwań – odbudowa Ukrainy”, zorganizowanej przez Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej. Referatu na temat renowacji tego obiektu nie zakwalifikowaliśmy do wygłoszenia. Dziś uważam, że popełniliśmy błąd. Przekonałem się, że kontynuacja podczas wojny wcześniejszych działań renowacyjnych – i szerzej: inwestycyjnych – jest częścią odbudowy. W ramach programu UREHERIT, oprócz konkretnych projektów zgłaszanych przez uczestników z Ukrainy, organizacje architektoniczne z krajów partnerskich wdrażają w Ukrainie rozwiązania stosowane u siebie, na przykład Estończycy mechanizm partycypacyjny urban forum (służy wypracowywaniu rozwiązań urbanistycznych), a Litwini – program działań na rzecz holistycznej renowacji wielkich osiedli z czasów radzieckich.
Poza programem UREHERIT Litwa wsparła Ukrainę w odbudowie szkół. Zorganizowała konkurs na adaptowalny projekt szkoły (mogły w nim wziąć udział zespoły złożone z osób Ukrainy i innych krajów). W ramach programu Future School for Ukraine powstał podręcznik projektowania szkół. Litwa zadeklarowała też, że pokryje koszt budowy pierwszej ze szkół opartych na projekcie wybranym w konkursie. Ukraińska inicjatywa Hemo – Heritage Monitoring Lab przyczynia się do odbudowy dokumentacją dziedzictwa i jego zniszczeń13. W ramach swoich działań odkrywa obiekty wcześniej nierozpoznane jako wartościowe.
Fot. za: Koncepcja rewitalizacji Pałacu Potockich https://picpalace.com.ua/pl
We Lwowie zakres zniszczeń jest dotychczas stosunkowo niewielki, w mieście widać za to wiele osób z protezami nóg lub rąk. Rzucają się w oczy tym bardziej, że w Ukrainie z zasady protez nie ukrywa się pod ubraniem, lecz je eksponuje. Miasto Lwów stworzyło program UNBROKEN, nastawiony na wspieranie osób poszkodowanych przez wojnę. Oprócz protetyki i leczenia zapewnia lokum. Początkowo na miejsca zakwaterowania zaadaptowało hale sportowe i wystawowe, w marcu 2022 roku Lwów i inne miasta Ukrainy zyskały dodatkową przestrzeń mieszkalną w postaci kontenerów użyczonych przez polski rząd. Jakość tych zespołów lwowianie poprawili architekturą krajobrazu i dogodną lokalizacją, na przykład ośrodek kontenerowy na terenach udostępnionych przez parafię na wielkim osiedlu Sichów przyciąga okoliczne dzieci atrakcyjnym placem zabaw. W lipcu 2022 roku, po niespełna trzech miesiącach budowy, otwarto ośrodek Niezłomne Matki (Unbroken Mothers), dla przesiedlonych matek z małymi dziećmi i kobiet w ciąży. W 2025 roku oddano do użytku we Lwowie pierwszy budynek w zespole mieszkań socjalnych dla rodzin osób rehabilitowanych14. Stanął za pieniądze Unii Europejskiej, a jego koncepcję wybrano w konkursie architektonicznym przeprowadzonym przez miasto Lwów.
Projekt: Sulyk Architects www.sulykarchitects.com/idpshelter
Fot. Sulyk Architects
Inicjatywa CO-HATY, powołana przez grupę Metalab, zajmuje się adaptacją nieużywanych budynków15. Najpierw urządzała w nich miejsca tymczasowego zamieszkania dla przesiedleńców, obecnie tworzy w takich obiektach zespoły mikromieszkań socjalnych. Dobiera budynki, które nie ucierpiały w wyniku działań wojennych. Tym działaniem i na różne inne sposoby grupa Metalab przyczynia się do odbudowy16.
Projekt: Sulyk Architects www.sulykarchitects.com/idpshelter
Fot. Sulyk Architects
Architekci na froncie
W 2023 roku, kiedy byłem w Kijowie, zadzwoniłem do Ołeksandra Olijnyka, absolwenta Politechniki Lubelskiej i mojego kolegi. Pod koniec studiów wrócił do Ukrainy. Zgodził się na spotkanie, ale dopiero za kilka godzin, po skończeniu pracy. Już twarzą w twarz zapytałem, czy goni go jakiś deadline, skoro pracuje w niedzielę. Odpowiedział że nie, ale działa jako wolontariusz w organizacji szkolącej żołnierzy frontowych z udzielania pierwszej pomocy. Umówił się z szefem, że z obowiązków zawodowych będzie się wywiązywał w dogodnym dla siebie czasie. W tamtą niedzielę odrabiał wyjazd na front.
Projekt: Sulyk Architects www.sulykarchitects.com/idpshelter
Fot. Sulyk Architects
Tacy wolontariusze jak Ołeksandr pomagają zniwelować niedobór instruktorów pierwszej pomocy. Wtedy ukraińska armia miała ich około sześciu tysięcy, a potrzebowała ponad trzydziestu tysięcy. Później Ołeksandr przeszedł na medycynę taktyczną. Łączył pracę architekta z ewakuacją rannych z frontu i opieką nad nimi po drodze. W marcu 2025 roku zginął w trakcie misji. Zostawił ciężarną żonę.
W Ukrainie różne osoby, w tym dopiero co poznane, otwarcie mi przyznały, że chcą uniknąć poboru do wojska. Byli w tej grupie również architekci. Usłyszałem powiedzenie „dwa tygodnie od poboru do pogrzebu”. Jeden z tych architektów zatrudnił się w urzędzie, by uniknąć wysłania na front. Poszedł też na zaoczne studia oficerskie, bo w razie powołania do armii stopień oficerski daje nadzieję na mniej uciążliwą służbę. Ten sam człowiek angażuje się w działania wolontaryjne na rzecz doposażenia armii.
Projekt: Sulyk Architects Rys. Sulyk Architects
Daleko posunięta wolnorynkowość Ukrainy znajduje wyraz w natłoku billboardów i innych reklam. Cześć z nich zachęca, by przystępować do konkretnych oddziałów wojskowych.
Zdecydowana większość moich rozmówców, którzy ochotniczo zgłosili się do armii, służy w wojskach dronowych. Służba w nich niesie mniejsze ryzyko śmierci niż w jednostkach walczących bezpośrednio na linii frontu. Produkcja dronów w dużej części odbywa się oddolnie, zajmują się nią organizacje pozarządowe i grupy społeczne, a finansowanie opiera się na zbiórkach internetowych. W grupach, które poznałem, część ich członków zajmuje się produkcją dronów, część służy w wojskach dronowych, a wszyscy są angażowali w działania na rzecz odbudowy.
Fot. Zbiory prywatne Ołeksandra Olijnyka
Rozmawiałem też z właścicielem pracowni architektonicznej, który służbę w wojskach dronowych łączy z koordynowaniem większej grupy ludzi. Przez cały czas zapewnia obecność siedmiu osób na służbie – tak umówił się z armią. Zebrał ich około dwudziestu i na bieżąco decyduje, kto w danym momencie będzie dyżurował: on osobiście, człowiek, który w jego pracowni przygotowuje wizualizacje, inny architekt, ludzie spoza jego pracowni. Jeśli akurat wszyscy czynni zawodowo są zajęci, kieruje do walki emerytów. Kilku ich zaangażował do swojej ekipy.
Fot. Zbiory prywatne Ołeksandra Olijnyka
Moja turystyka architektoniczna w Ukrainie
Moje wyjazdy do Ukrainy (od początku wojny po jednym w latach 2018–2022, cztery w 2023 roku, trzy w 2024 i pięć w 2025) nazywam turystyką, ponieważ trwające od trzech dni do dwóch i pół tygodnia pobyty i objazdy mają charakter przede wszystkim poznawczy i dają powierzchowny obraz sytuacji, choć dużo głębszy niż oparty na relacjach z internetu. Współprowadzenie warsztatów, udział w konferencjach i innych przedsięwzięciach pozostaje na poziomie percepcji turysty. Notabene z perspektywy architektonicznego turysty świat poznaje także niejeden posiadacz portfolio realizacji poza granicami własnego kraju. Obcowanie z Ukraińcami w ich obecnej sytuacji napawa mnie podziwem, ale też mimo wszystko optymizmem. Dzięki tym wyjazdom i obserwacjom, jak ludzie sobie radzą w trudnej rzeczywistości, będę spokojniejszy, kiedy wojna przyjdzie do Polski.
Fot. Hubert Trammer
Post scriptum
17 listopada 2025 roku byłem na dworcu w Dnieprze. Na moich oczach rosyjski dron przeleciał nad sąsiednim peronem, po czym dwieście pięćdziesiąt metrów ode mnie uderzył z hukiem w jeden z budynków kolejowych i wywołał jego pożar. Tym razem w grupie innych ludzi udałem się pod ziemię. Dołączyła do nas Kateryna Kozłowa. Chwilę wcześniej odwiozła na dworzec mnie i mojego kolegę. Podczas naszej przesiadki w Dnieprze zabrała nas do restauracji. Tuż przed niespodziewanie szybkim ponownym spotkaniem ponagliła nas telefonicznie, abyśmy uciekali z peronu. U siebie w domu nadal nie chodzi do schronu ani ukrycia, poważniejsze ataki przeczekuje z mężem i synem w przedpokoju albo łazience.
Z przejścia podziemnego słyszeliśmy przeloty i uderzenia kolejnych dronów, ponad trzydziestu. Nasz pociąg odjechał z nieco ponaddwugodzinnym opóźnieniem, ciągnięty przez dodatkową lokomotywę spalinową. Atak odciął zasilanie sieci trakcyjnej. Przez okna widzieliśmy płonące zabudowania.
Fot. Hubert Trammer































































































