Na czas wojny społeczeństwo ukraińskie musiało drastycznie ograniczyć komfort i estetykę w architekturze, sprowadzić środowisko zbudowane do roli infrastruktury przetrwania. Konieczności zapewnienia mieszkań osobom, które zostały bez dachu nad głową – czy to na skutek bombardowania, czy po ucieczce z terytoriów okupowanych – towarzyszy przymus uodpornienia budynków cywilnych na rosyjskie ataki. Wprawdzie żadna konstrukcja nie przetrwa bezpośredniego uderzenia rakiety, ale dostępne rozwiązania architektoniczne i odpowiednio przemyślane otoczenie budynku zwiększają szanse, że ludzie wyjdą żywi, a może nawet bez szwanku z piekła fal uderzeniowych i spadającego gruzu.

Ruiny i trudne doświadczenia – pokłosie ponad trzech lat pełnoskalowej inwazji – są prawdziwą kopalnią wiedzy. Analiza uszkodzonych i zniszczonych budynków demaskuje systemy konstrukcyjne najmniej trwałe, wskazuje, które materiały pomagają ocalić życie, które elementy łatwo naprawić. Te informacje kształtują politykę państwa, przepisy budowlane, indywidualne wybory mieszkaniowe, a nawet dynamikę rynku nieruchomości. Na ich bazie powstała Stratehija rozwytku fondu zachysnych sporud cywilnoho zachystu na period do 2034 roku[1](Strategia rozwoju zasobów obiektów ochrony ludności cywilnej do 2034 roku). Jej autorzy nakreślili ambitny cel masowej budowy nowych schronów i adaptacji istniejących obiektów na potrzeby obrony cywilnej, zaktualizowali też standardy bezpieczeństwa, dopuszczalne obciążenie tych struktur i siłę uderzenia, jaką one wytrzymają.

Poradzieckie przepisy ustąpiły współczesnym normom projektowania obiektów obrony cywilnej, a w nowych inwestycjach komercyjnych deweloperzy stosują dobre praktyki z innych krajów. Organizacje charytatywne i inicjatywy oddolne odpowiadają na wyzwania z większą wrażliwością, w równym stopniu koncentrują się na użyteczności i potrzebie odzyskania poczucia jakiejkolwiek kontroli.

Łazienka zaadaptowana na schron, prezentacja na wystawie The beauty of care, na Biennale Architektury w Wenecji w 2023 roku. Artystki i artyści: Anna Dobrowa, Anna Paszynśka, Tania Paszynśka, Julija Holiuk, Dasza Podolcewa, Ołena Orap, Ołeksandra Sacharuk, Julija Rusylo.
Kuratorzy: Iryna Mirosznikowa, Ołeksij Petrow, Borys Fiłonenko
Fot. Dasza Podolcewa

Doświadczenie ruin

Ogromna skala zniszczeń dostarcza danych w wystarczającej ilości, by na ich podstawie prognozować podatność rozmaitych typów konstrukcji na uszkodzenie, w zależności od otoczenia. Analiza zniszczeń umożliwia identyfikowanie wzorców: jak budynki zachowują się pod wpływem fali uderzeniowej, które elementy wytrzymują obciążenie, a które okazują się słabym ogniwem. Osobny segment danych zawiera informacje o wytrzymałości domów jednorodzinnych i budynków wielopiętrowych. Na bazie tych obserwacji wyciągane są dalsze wnioski co do użytkowania architektury i techniki, ale też życia w ciągłym zagrożeniu.

Badania zniszczeń budynków jednorodzinnych doprowadziły Maksyma Kozeła do konstatacji, że najodporniejsze na fale uderzeniowe są parterowe domy kryte blachodachówką, ze stropami monolitycznymi i otoczone drzewami. Największą wytrzymałością wykazują się konstrukcje żelbetowe, a drzewa zapewniają naturalny bufor – rozpraszają odłamki i zmniejszają siłę rażenia. Dla zwiększenia szans na ocalenie zaleca się budowę dodatkowych „bezpiecznych pokoi” – specjalnych pomieszczeń o wzmocnionej konstrukcji, zdolnej wytrzymać ogień i eksplozje w pobliżu[2].

Redukcja zagrożeń i zwiększenie wytrzymałości budynków na nietypowe obciążenia: fale uderzeniowe, odłamki, ogień, wymaga uwzględnienia kilku kluczowych rozwiązań konstrukcyjnych. W warunkach wojennych ściana z cegieł ceramicznych przewyższa wytrzymałością tę z bloczków gazobetonu, cegły suszonej na słońcu i drewnianych, o ile ma co najmniej półtorej cegły grubości. Wzmocnienie żelbetowym wieńcem skutecznie redukuje ryzyko zawalenia się konstrukcji pod wpływem fali uderzeniowej. Mury ceglane częściowo zachowują nośność, nawet jeśli doznały miejscowego uszczerbku, ale katastrofalne bywają dla nich wibracje i uderzenia, zwłaszcza jeśli nie zastosowano wzmocnienia w postaci wieńca.

Dla stropów najpewniejszym rozwiązaniem jest technologia żelbetowa. Z doświadczenia wynika też, że budynki parterowe są trwalsze od jednopiętrowych lub z poddaszem, bo im niższy budynek, tym mniejsze obciążenie elementów nośnych. Zalecane są materiały niepalne, szczególnie izolacja z wełny mineralnej. W następstwie ataków często wybuchają pożary, oprócz nośności należy więc uwzględnić odporność ogniową. Duże przeszklenia nie mają szans przetrwać eksplozji, dlatego bezpieczeństwo wzrasta odwrotnie proporcjonalnie do liczby panoramicznych okien. Metalowe okiennice albo panel przeciwwiatrowy ochronią okno przed odłamkami. Płaski dach na stropie monolitycznym pomoże utrzymać integralność konstrukcji budynku, zredukuje obciążenia dynamiczne konstrukcji od fal uderzeniowych, a tym samym ryzyko zawalenia.

Współczesne domy prywatne w Ukrainie należy wyposażyć w pomieszczenia bezpieczne, piwnicę i dwa wyjścia. Powinny być odporne na obciążenia nietypowe (fale uderzeniowe, odłamki, ogień) i możliwie łatwe do naprawy.

Większość mieszkańców ukraińskich miast żyje w budynkach wielokondygnacyjnych. Z analiz zniszczeń zabudowy mieszkaniowej Siewierodoniecka przeprowadzonych przez Nataliję Biłoszycką, Hałynę Tatarczenko, Mykołę Biłoszyckiego i Pawła Uwarowa wynika, że obciążenie wybuchem najmniej szkodzi budynkom wzniesionym w technologii monolitycznej żelbetowej. Ich przewaga konstrukcyjna wynika ze sztywności trzonów komunikacyjnych (mieszczą windy i klatki schodowe). Przejmują główne obciążenia od fal uderzeniowych lub powstałe w następstwie uszkodzenia elewacji. Dzięki temu budynki żelbetowe są mniej narażone na stopniowe zawalenie się, nawet gdy ich elewacje ulegną zniszczeniu[3].

Budynki wielkopłytowe są niestety o wiele bardziej podatne na uszkodzenia. Wzniesiono je z płyt żelbetowych łączonych stykowo, dlatego obciążenia wybuchem powodują utratę nośności poszczególnych elementów. Jedna osłabiona sekcja lawinowo pociągnie za sobą następne. Takie katastrofy odnotowano w miastach przyfrontowych: nawet niewielki uszczerbek płyt zewnętrznych skutkował zawaleniem się kilku pięter. W jednym ze zniszczonych bloków z wielkiej płyty runęła cała dziewięciokondygnacyjna klatka schodowa.

Najbardziej podatnym na uszkodzenie elementem budynku są niewątpliwie okna. Wybuch potrafi wysadzić szklenie i ramy w promieniu aż stu metrów od epicentrum. Odłamki szkła niszczą wnętrza, a przez niezasłonięte otwory do domów z łatwością przedostaje się ogień.

O stopniu bezpieczeństwa decydują też usytuowanie i otoczenie lokalu. Najwięcej zależy od kondygnacji. Najbezpieczniejsze są pierwsze i drugie piętro – odłamki i fale uderzeniowe niszczą przede wszystkim parter budynku, powyżej czwartego piętra wzrasta ryzyko zawalenia lub pożaru. Z niższych pięter szybciej uciekniemy do schronu, chronią też przed bezpośrednim uderzeniem.

Budynki usytuowane w obniżeniach terenu, w naturalnych dolinach lub przy zboczach, są lepiej chronione od fal uderzeniowych – ukształtowanie terenu tworzy dla nich naturalną barierę. Zagrożenie wzrasta na otwartych przestrzeniach, zwłaszcza jeśli wokół brakuje zieleni. W gęstej zabudowie masywne budowle kamienne lub monolityczne częściowo przejmują energię eksplozji. Budynki stojące samotnie albo na końcu ciągu zabudowy, w sąsiedztwie otwartej przestrzeni, przyjmują całą siłę wybuchu.

Przebywanie w budynkach w trakcie ataków powietrznych jest śmiertelnie niebezpieczne, więc ludzi kieruje się do schronów. W sytuacji konfliktu zbrojnego odległość od dostępnego schronu, stacji metra lub innych obiektów podziemnych przeważa o wyborze miejsca zamieszkania. Niemal równie groźna jak bezpośrednie uderzenie pocisku jest następująca po nim fala. Amunicja kalibru większego niż 122 mm może wysadzić w powietrze budynek, nawet jeśli trafi obok niego.

W mieście stosunkowo bezpieczne są więc średniowysokie budynki w konstrukcji monolitycznej, ulokowane w obniżeniach terenu (rzecz bezcenna w moim rodzinnym Kijowie) i wyposażone w schron przeciwbombowy albo chociaż wzmocniony parking podziemny. Im dalej od miejsc często atakowanych, tym bezpieczniej. (Niestety, w ciągu trzech lat ostrzałów zdążyła ucierpieć każda dzielnica Kijowa).

4 marca 2022 roku, schron w przedszkolu w Kijowie, komiks
rys. seri/graph studio

Doświadczenie projektowe

W Ukrainie powstają już realizacje, przy których projektowaniu uwzględniono parametry przestrzenne uznawane dziś za najbardziej odporne w warunkach wojennych i ujęte w odpowiednich przepisach projektowych, przede wszystkim normie DBN V.2.2-5:2023 Zachystni sporudy cywilnoho zachystu (Obiekty ochronne dla obrony cywilnej)[4]. Nowe wymogi techniczne spełnia ukończony niedawno we Lwowie budynek Unbroken (Niezłomny) – z mieszkaniami socjalnymi dla osób, które ucierpiały na skutek wojny, oraz obrońców kraju. Został pomyślany tak, aby wspierać ich rehabilitację i powrót do społeczeństwa. Projekt wyłoniono w konkursie, wygrała pracownia Drozdov&Partners, opracowanie szczegółowe wykonało biuro AVR. Zaproponowały konstrukcję w formie żelbetowej ramy wypełnionej materiałami niepalnymi. Podziemny garaż sprawdzi się również jako schron – dzięki jego podwójnej funkcji budynek spełnia państwowe wymogi[5].

Projekty prospołeczne wciąż należą do rzadkości. Po rozwiązania służące obronie cywilnej sięgają przede wszystkim deweloperzy, ale tylko w prospektach marketingowych – zazwyczaj szczególną uwagę poświęcają obecności podziemnych garaży-schronów lub piwnic o podwójnej funkcji.

Jeden z nowo wybudowanych zespołów mieszkalnych klasy premium we Lwowie oferuje dodatkowe rozwiązanie – garderobę zaprojektowaną jako pomieszczenie bezpieczne i schron na krótki pobyt w razie nagłego zagrożenia. W kompleksie przewidziano też duży wspólny schron o rozbudowanym programie funkcjonalnym: są tam ambulatorium, osobny pokój dla dzieci i kuchnia. Wszystkie pomieszczenia w nim odpowiadają wymaganiom zawartym w normie DBN V.2.2-5:2023.

O poprawę wytrzymałości budynków dbają także niektóre inicjatywy oddolne. Wspólnota Mieszkańców Budynku Mieszkalnego (Objednannja spiwwłasnykiw bohatokwartywnoho budynku, OSBB) przy alei Wałerija Łobanowskiego w Kijowie samodzielnie zebrała potrzebne środki i przeprowadziła remont schronu. Piwnica budynku była bezużyteczna w realiach pełnoskalowej wojny: brakowało wentylacji, oświetlenia, dostępu do wody. Mieszkańcy wzięli sprawy w swoje ręce. W ciągu czterdziestu dni zebrali ponad milion hrywien, zorganizowali materiały i samodzielnie skoordynowali pracę. Zainstalowali niezależne źródło prądu i panele słoneczne. Nie poprzestali na zaopatrzeniu w energię: stworzyli wygodny schron z osobnymi pokojami dla rodzin z dziećmi i seniorów, pokój zabaw, wyposażyli go w siedziska, prowizoryczną kuchnię, punkt medyczny, a nawet kojącą lawendę. Zakupili gaśnice i sprzęt ochronny, a grupę aktywnych mieszkańców przeszkolili z medycyny taktycznej i bezpieczeństwa pożarowego.

Rząd przygotował własną strategię, by wspierać podobne inicjatywy wśród właścicieli mieszkań i domów. Niestety, nie wszystkie wspólnoty stosują się do nowych przepisów. W systemie obrony cywilnej między innymi paragraf dotyczący odpowiedzialności za schrony w budynkach wielorodzinnych wciąż budzi kontrowersje. Formalnie obowiązek utrzymania obiektów obrony cywilnej spoczywa na właścicielach nieruchomości – czyli wspólnotach albo administratorach. Tylko że większość schronów powstała jeszcze w czasach radzieckich i ma niejasny status prawny. Władze miast nie garną się do utrzymywania schronów na posesjach prywatnych, a zasoby finansowe i środki techniczne dostępne wspólnotom nie wystarczają, by należycie zadbać o te obiekty. Ani państwo, ani społeczność nie zapewniają bezpieczeństwa.

Skalowanie działań mieszkańców bloku przy alei Łobanowskiego utrudniają też inne ograniczenia, przede wszystkim liczba wspólnot. Chociaż w Ukrainie większość mieszkań jest własnością prywatną, niewielkim ich procentem zarządzają OSBB.

Potrzebę kolektywnych praktyk bezpieczeństwa i obrony cywilnej kształtuje także czas trwania inwazji. Ludzie – zmęczeni przedłużającą się wojną – przestają reagować na ostrzeżenia i coraz częściej ignorują polecenia ewakuacji[6]. W takich okolicznościach kolektywne bezpieczeństwo urasta do rangi umowy społecznej i aktu pomocy wzajemnej.

Solidarność i spójność w działaniach pomogły Ukraińcom przetrwać szok wywołany początkiem pełnoskalowej inwazji. Z upływem czasu spadają poczucie odpowiedzialności i odporność psychiczna, więc dla utrzymania bezpieczeństwa w perspektywie długofalowej niezbędne są więzi społeczne i dbanie o wspólnotę.

Wspólnotowej odpowiedzialności za bezpieczeństwo dowiedli remontem schronu mieszkańcy bloku przy alei Łobanowskiego. Nie oni jedni. Inicjatywa Ostriv z Kijowa we współpracy ze studentami z Kijowskiego Narodowego Uniwersytetu Budownictwa i Architektury przekształciła stary i nieprzyjazny schron w nowoczesną, komfortową przestrzeń. Można w niej spędzić długi czas (alarmy przeciwlotnicze w Kijowie trwają nawet sześć godzin), a dodatkowe funkcje pozwalają korzystać z tej przestrzeni na co dzień. Dzięki niej życie w realiach wojennych nieco zyskało na stabilności i porządku. Schron działa jednocześnie jako warsztat, sala wystawowa i miejsce spotkań; gdy zawyją syreny, studenci mają motywację, by do niego zejść. W ramach inicjatywy zdemontowali przestarzałe części, własnoręcznie wykonali meble i urządzili te pomieszczenia. Obecnie w wyremontowanej przestrzeni odbywają się wystawy fotografii, koncerty i spotkania klubu książki. Meble i inne przedmioty zostały zaprojektowane w taki sposób, by użytkownicy mogli naprawić je samodzielnie podstawowymi narzędziami: młotkiem, śrubokrętem. Projekt sfinansowało Federalne Ministerstwo Współpracy Gospodarczej i Rozwoju Niemiec, realizuje go Deutsche Gesellschaft für Internationale Zusammenarbeit (GIZ) GmbH przy wsparciu platformy Ostriv, we współpracy z partnerami ukraińskimi i międzynarodowymi.

Podobnie do tworzenia wielofunkcyjnej infrastruktury obrony cywilnej podeszła inicjatywa z Politechniki Kijowskiej. Tamtejszy schron także działa na co dzień – jako przestrzeń do nauki i coworking. Projekt zrealizowano dzięki darowiźnie inicjatywy U-Venture Builder Clust i przy współpracy studentów. Brak odpowiedniej infrastruktury ochronnej na kampusach jest najczęstszym powodem nieobecności studentów na zajęciach, dlatego instytucje oświatowe w Ukrainie są zobowiązane do organizacji schronów. Inicjatywa musiała zatem spełnić dwa cele: zapewnić ciągłość edukacji i stworzyć nowoczesne, godne warunki do studiowania dla młodzieży w kraju ogarniętym wojną. Budowa trwała pięć miesięcy i kosztowała około 450 tysięcy dolarów. Schron pomieści 500 osób, umożliwia niezależne funkcjonowanie przez 72 godziny, nawet w trakcie ataku chemicznego. Ma strefę nauki i wypoczynku, wszystkie pomieszczenia są wyposażone w wentylację i systemy filtracji powietrza, zapasowe źródło zasilania i urządzenia łączności.

Udana realizacja projektu pilotażowego dała podstawę do rozszerzenia inicjatywy – drugi schron U-Venture Builder Clust wybudowała na uniwersytecie w Dnieprze, bliżej linii frontu[7]. Obiekt powstał przy udziale studentów z Dnieprzańskiego Uniwersytetu Narodowego im. Ołesia Honczara – największej instytucji oświatowej w regionie. Przyjęła setki studentów z terytoriów czasowo okupowanych.

Organizacja charytatywna Hurtum, prowadzona we współpracy z administracją Hostomla, darczyńcami i partnerami, aranżuje przyszkolne schrony dla uczniów. Dzięki wysiłkom tych ludzi surowe, czysto użytkowe wnętrza schronów zmieniają się w miejsca przyjazne dzieciom. W projekcie „Space Shelter – Kosmiczne ukryttja dla ditej” Hurtum wprowadza do schronu kosmiczny motyw przewodni. Kolorowe dekoracje ścian rozbudzają ciekawość i wywołują pozytywne emocje[8]. Mają zbawienny wpływ na psychikę dzieci często zmuszonych spędzać w schronach długie godziny. Alarmy zakłócają rytm nauki i obniżają dobrostan.

Życia pod ostrzałem doświadczają miliony Ukraińców. Na wiele sposobów odcisnęło na nich piętno, wciąż niezbadane należycie. Choć wojna trwa, pojawił się trend, by w warunkach krytycznego niedoboru obiektów ochrony cywilnej na własną rękę tworzyć „mikrostrefy kontroli” – niewielkie przestrzenie, w których da się choć częściowo odzyskać poczucie przewidywalności i sprawczości. Rodzą się z codziennych rytuałów i nawyków lub niewielkich działań pomagających oswoić lęk, nawet jeśli rzeczywista wartość obronna mikrostref jest ograniczona. Czasem sprowadzają się do zaaranżowania łazienki albo spiżarni tak, by komfortowo spędzić w niej kilka godzin w nocy. Nienormatywne schrony domowe, zarówno planowane, jak i urządzane intuicyjnie, wrastają w nową kulturę przetrwania. W typowych ukraińskich mieszkaniach – małych, zagraconych, w blokach z wielkiej płyty – komfort, użyteczność i odporność psychiczna muszą współistnieć na niewielkiej przestrzeni. Zmagania z tym problemem projektowym dowodzą, jak głęboko zakorzeniona jest w ludziach potrzeba samodzielnego zapewnienia sobie bezpieczeństwa.

Przez niemal cztery lata życia pod ostrzałem ukraińskie społeczeństwo dokonało przy pomocy zagranicznych partnerów niemożliwego – pokazaliśmy, że codzienne życie trwa również w realiach wojny. Jednocześnie wciąż daleko nam do zrealizowania kluczowego celu obrony cywilnej: strategicznej dostępności schronów. Znaczna część istniejącej infrastruktury obronnej była przed 2022 rokiem w opłakanym stanie, także dziś wiele obiektów wymaga modernizacji.

Wdrożenie strategii rozwoju zasobów obiektów ochrony ludności cywilnej do 2034 roku rząd wycenił na 789 miliardów hrywien. Obecnie przeznacza środki przede wszystkim na schrony przy obiektach infrastruktury krytycznej (edukacji, ochrony zdrowia, energetyki). Prywatni deweloperzy na własną rękę próbują spełniać normy DBN. Inicjatywy oddolne i samorządowe częściej niż deweloperzy i rząd podejmują się realizacji projektów zaspokajających potrzebę komfortu psychicznego i – co szczególnie cenne – do wykonania angażują użytkowników.

Próg bezpieczeństwa pozostaje niezmienny: żaden obiekt nie gwarantuje ochrony w razie bezpośredniego uderzenia rakiety. Normy są po to, by zminimalizować szkody wyrządzane przez odłamki, fale uderzeniowe i bliskie wybuchy. Masowy charakter ataków rakietowych i dronów nasila poczucie zagrożenia, wywołuje przedłużające się stany lękowe i chroniczny stres. Z tego względu pojęcie „przestrzeni bezpiecznej” powinno obejmować zarówno obiekt w sensie inżynieryjnym, jak i kojące środowisko wewnątrz. Właściwie zaprojektowane, zmniejsza obciążenie sensoryczne, wspomaga odpoczynek i sen. Schrony urządzone z udziałem przyszłych użytkowników, sprzyjające stosowaniu praktyk arteterapeutycznych i opatrzone zrozumiałymi zasadami korzystania, dają poczucie kontroli i przynależności. Rozwiązaniom technicznym powinny towarzyszyć instytucjonalne i wspólnotowe praktyki wsparcia psychospołecznego. Na szczeblu międzynarodowym coraz częściej dyskutuje się o konieczności ujęcia w prawie humanitarnym problemu uszczerbku psychicznego. Upowszechniła się świadomość, że bezpieczeństwo psychiczne jest równie ważne jak fizyczne.

Powyższym praktykom zawdzięczamy oprócz tymczasowych rozwiązań nową jakość przestrzeni, architekturę współzależności i wzajemnego wsparcia – wartości niemożliwe do ujęcia w formalnych ramach strategii. W oddolnych praktykach uwidacznia się żywa reakcja społeczeństwa na koszmar wojny: współpraca, troska i wzajemna odpowiedzialność. Architektura bezpieczeństwa nie kończy się na trwałych strukturach żelbetowych i ich dopasowaniu do nowoczesnych standardów. Obejmuje relacje, wiedzę i solidarność.

Tłumaczenie z angielskiego: Natalia Raczkowska